Strona glwna, home, start Forum dyskusyjne, fora, dyskusja Rncyklopedia, flora, rosliny, florapedia Galeria zdjec, foto, zdjecia, fotoflora Pielegncja roslin, piecza, hodowla, rozmnazanie Wyposazenie, sprzet, akcesoria, narzedzia Zasady, regulsminy, formalnosci, prywatnosc Kontakt z nami, adresy, telefony
 
Forum Ogrodnicze FloraForum.eu
Lipiec 25, 2014, 20:57:04
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności:

Do wszystkich Forumowiczów:

FORUM służy wymianie wiedzy. Nowicjusze nie mają dostępu do działów wymiany, gdzie zaufanie do innych Forumowiczów powinno być podstawą.

1. Prośba o wypełnienie w Profilu rubryk: płeć i miejsce zamieszkania. Nie jest to obowiązkowe, ale znakomicie ułatwia komunikację między Forumowiczami.

2. Na tym forum wymagamy używania poprawnej polszczyzny. Mający z nią kłopoty powinni korzystać z opcji 'sprawdź ortografię'. Tych, którym to się nie podoba prosimy  o nie rejestrowanie się. Jeśli ktoś się jednak zdecyduje dołączyć do naszej społeczności, a nie będzie reagował na zwrócenie mu uwagi przez poprawienie na niebiesko błędów, musi się liczyć z tym, że jego posty będą usuwane. Jeśli i to nie pomoże usuniemy taką osobę z naszej forumowej  społeczności.

3. Nie piszmy jednowyrazowych postów w stylu "piękne", "śliczne" i tym podobnych. Takie posty nic nie wnoszą. Posty jednowyrazowe będą kasowane.

4. W wątkach tematycznych piszemy wyłącznie na temat danej rośliny. Wszelkie dygresje na tematy innych roślin lub inne tematy będą usuwane.

Pozdrawiamy, Administratorzy
Strony: 1   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Mączniak prawdziwy na fiołkach afrykańskich-co robić?  (Przeczytany 3977 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
nataliaada
Gaduła
***
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 1561



« : Listopad 08, 2008, 18:11:50 »

Mam małą plantację fiołków, cały parapet we fiołkach, dorosłe, młodzież i przedszkolaki, ponad ok. 30 sztuk. Tydzień temu kiedy byłam w domu zobaczyłam to paskudztwo na fiołkach, pozarażały się od siebie, nie wszystkie to miały. Jedne na wybranych liściach a inne na całości. A rozwinęło się to niedawno, jakieś pewnie 2 tygodnie temu, kiedy mnie nie było w domu. Na szczęście nie są to moje wszystkie fiołki.
I ja tydzień temu w niedzielę, siedziałam i mozolnie wymiatałam z każdego listeczka dużego i małego, pędzelkiem do malowania tą "mąkę".
Oczywiście traktowałam to jako środek tymczasowy, pomocniczy przed właściwym leczeniem. Nie miałam serca wyrywać liści, tylko starałam się oczyścić jak najbardziej. Dziś już mam na to odpowiedni środek, którym chcę zrobić opryski na sępoliach. Będę też w domu do środy, czyli będę je w tym czasie leczyć. Tylko mam pytanie, czy ja mam je tak pryskać, tak jakby robić mgłę? No bo rozumiem, że opryskać tak, żeby były krople na liściach to nie mogę, bo fiołki tego nie lubią?

Ogólnie stan fiołków bo moim zabiegu się paradoksalnie polepszył, bo już tej mąki nie ma, no może jakieś pozostałości delikatne, ale na pewno nie aż tak jak było, jakby trochę odżyły, a 2 to nawet kwitną, 1 kwiatkiem ale kwitną, czyli jakąś siłę mają, nie oklapły, żaden nie umarł. Ja je ostatnio to podlałam z nawozem, po to żeby właśnie więcej siły miały do walki z chorobą. Tylko 2 stan jest gorszy, ale one niedawno obficie dość kwitły i to też je pewnie osłabiło. Są odizolowane.

No i wpływ na chorobę pewnie miał fakt, że stały w chłodnym pokoju i miały za wilgotno, a teraz już tam jest cieplej i im też pewnie jest lepiej.

Mój plan jest taki:

1. Oczyścić pędzelkiem resztki mąki.

2. Robić odpowiednio stężony oprysk - delikatnie.

3. No i chyba jednak dam im trochę nawozu, niech siłę mają, kwitnące do kwitnących, reszta normalny.

Dobrze zrobię? Mad
Zapisane

Wystarczy Natalia Wink
Zapraszam na bloga:
http://www.kuchnianatki.blogspot.com/
Teśka
Rezydent
****
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 3384


Suwałki


« Odpowiedz #1 : Listopad 08, 2008, 19:52:08 »

O matko jedyna! I tym pędzelkiem przeniosłaś chorobę na wszystkie miejsca ( bez choroby nawet). Tzn przemieszałaś, zamieszałaś, rozpyliłaś- czyli w moim rozumieniu pogorszyłaś Confused
 
 
Zapisane
aneta_76
Rezydent
****
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 4755



WWW
« Odpowiedz #2 : Listopad 08, 2008, 19:55:01 »

Chyba nie jest dobrze  Confused Mad
Zapisane

Fiołki, fiołki, fiołki.
http:
http://picasaweb.google.com/africanviolet9
pysia
Aktywny
**
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 827



« Odpowiedz #3 : Listopad 08, 2008, 19:56:14 »

Ja bym się wstrzymała z tym pędzelkowaniem, bo i tak tym grzyba nie zwalczysz, a masz szanse porozsiewać zarodniki w stopniu większym niż zrobiłyby to same, gdybyś nie pomagała im pędzelkiem.

Wstrzymałabym się też z dodatkowym nawożeniem dopóki nie będziesz pewna, że grzyb zwalczony. Fiołki nie wymagają aż tak intensywnego nawożenia. Piszesz, że podlałaś je ostatnio z nawozem, więc raczej nie ma potrzeby ponownego nawożenia za kilka dni. Chodzi o to, by teraz, kiedy są osłabione mączniakiem, nie obciążać ich dodatkowo ewentualnym przenawożeniem.

Co do pryskania - jeśli masz opryskiwacz z regulacją, to nastaw go na najbardziej rozproszony strumień, tak by roztwór nie opadał na fiołka w postaci grubych kropel ale by pokrywał liście delikatną mgiełką. Podobny efekt daje zwiększenie odległości między opryskiwaczem a rośliną (tak do ok. 30 cm).

Nie wiem jak po innych preparatach, ale po Amistarze zostają na liściach fiołków raczej mało ozdobne, mleczno-białawe plamy. Tak przynajmniej było u mnie, kiedy ponad rok temu przywlekłam sobie mączniaka z ogródka. Plam tych po zakończeniu kuracji nie zmywałam - jakoś tak zeszły same, po kilku m-cach nie było już po nich śladu.

Powodzenia !  Smile
Zapisane

Pozdrawiam,
Monika
nataliaada
Gaduła
***
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 1561



« Odpowiedz #4 : Listopad 08, 2008, 20:26:39 »

Spokojnie!


Ja to robiłam w odosobnieniu, gdzie nie było innych kwiatów, brałam każde fiołkowe dziecko na kolana, szłam z nim w odpowiednie miejsce, wymiatałam mąkę, potem fiołka odkładałam w inne miejsce -"poczekalnię"-też z dala od innych roślin, i tak dokładałam te wymiecione, potem posprzątałam ich osobisty parapet i wszystkie wymiecione wróciły na swoje miejsce.

Ich stan naprawdę nie jest zły, mączniaka nie widać, przynajmniej pozornie, obejrzałam dziś dokładnie, no może na 1 troszeczkę. Ale to ja je i tak spryskam lekarstwem. Ich stan jest naprawdę dużo lepszy niż był tydzień temu.
Nie pozwolę im umrzeć na pewno Wink Choć na umierające nie wyglądają, na szczęście.

Dziękuję za rady Smile

ps. Nie jestem aż takim laikiem, żeby świadomie narażać inne moje zielone dzieci na zarazę Wink
Zapisane

Wystarczy Natalia Wink
Zapraszam na bloga:
http://www.kuchnianatki.blogspot.com/
Naradka
Aktywny
**
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 279

Opolskie - strefa 6b


« Odpowiedz #5 : Listopad 09, 2008, 09:04:08 »

Tylko, że ta mąka to właśnie zarodniki grzyba. I wybacz, ale zrobiłaś najgłupszą rzecz pod słońcem.

Ta twoja mąka tak wygląda w rzeczywistości

Ta część grzybni która jest poziomo rozrasta się w tkankach rośliny tak która jest pionowo wydostaje się na zewnątrz poprzez tzw. przetchlinki czyli aparat oddechowy rośliny. Z tym, że takich odnóg (czyli konidiów) jest w jednej szparce(malutkiej przecież) tysiące. Dlatego oko ludzkie nie jest w stanie zobaczyć rzeczywistego wyglądu.
Te najdrobniejsze kółka to właśnie zarodniki którym pomogłaś rozprzestrzenić się. Miałaś je na rękach, ubraniu krześle i Bóg wie na czym jeszcze. Tak więc za tydzień dotykając tej rzeczy i potem rośliny przeniesiesz zarodniki znów na roślinę. Zarodniki grzyba mogą przeżyć nawet kilka lat w takich warunkach.

Poza tym znajdują się także na tych owłosionych listkach. To że ich nie widzisz to nie znaczy, że ich nie ma. Są za małe byś je dostrzegła nawet przez szkło powiększające. Ponieważ preparaty nie niszczą zarodników więc będą tam spokojnie czekać na dogodny moment. I to jest trudnością w walce z tą chorobą.

Jedynie wczesna reakcja powoduje że środek niszczy nitki grzybni nie pozwalając tym samym dojrzeć zarodnikom i to jedyny sposób walki z chorobą. Natychmiastowa reakcja.
W innym wypadku choroba powróci przy byle okazji.

Zapisane

Pozdrawiam Natka
poli
Gaduła
***
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 1148



« Odpowiedz #6 : Grudzień 17, 2008, 20:59:55 »

Moje fiołki mają taką "mąkę" ale tylko na spodniej stronie kwiatów. Na liściach nic nie ma.  Chyba jednak profilaktycznie popryskam - mam Amistar. Tylko nie wiem jak go zastosować do fiołków - tj. w jakich proporcjach do podlewania a w jakich do pryskania?
Zapisane

Pozdrawiam serdecznie
Pomorze, 7a
małgosia w
Administrator
*****
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 3756



« Odpowiedz #7 : Grudzień 17, 2008, 22:30:41 »

Tutaj jest instrukcja.
Zastosuj chemię,bo biopreparaty to działają raczej profilaktycznie

http://www.floraforum.pl/index.php/topic,1300.0.html
Zapisane

Pozdrawiam Małgosia
moje kwiatki
fiołki
poli
Gaduła
***
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 1148



« Odpowiedz #8 : Grudzień 17, 2008, 22:50:07 »

Tylko ja nie jestem pewna czy to na pewno mączniak - biały mączny nalot jest tylko od spodu kwiatów. Takie kwiatki oberwałam i teraz jest spokój. Na liściach nie ma żadnych zmian.
Zapisane

Pozdrawiam serdecznie
Pomorze, 7a
Czarodziej
Aktywny
**
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 225



« Odpowiedz #9 : Grudzień 17, 2008, 23:04:27 »

Opryskaj delikatnie wszystkie fiołki Score 250 EC w dawce 0,05% (0,5ml środka w1l wody) i pomimo że fiołki nie lubią zraszania to dwukrotny oprysk w odstępie sześciu dni im nie zaszkodzi a zlikwiduje chorobę.
Zapisane

Strony: 1   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do: