Strona glwna, home, start Forum dyskusyjne, fora, dyskusja Rncyklopedia, flora, rosliny, florapedia Galeria zdjec, foto, zdjecia, fotoflora Pielegncja roslin, piecza, hodowla, rozmnazanie Wyposazenie, sprzet, akcesoria, narzedzia Zasady, regulsminy, formalnosci, prywatnosc Kontakt z nami, adresy, telefony
 
Forum Ogrodnicze FloraForum.eu
Wrzesień 23, 2019, 10:12:21
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności:
Informujemy, iż na Facebooku została utworzona grupa o nazwie floraforum , która umożliwi nam szybką komunikację.  Grupa ma status „tajna” i ma przede wszystkim zrzeszać członków tego Forum. Każdą osobę chętną do uczestnictwa prosimy o podawanie namiarów na siebie w specjalnie utworzonym temacie  najlepiej poprzez wrzucenie linku do swojego profilu. Ważne merytorycznie tematy roślinne i Wasze cenne spostrzeżenia w tym zakresie nadal miło będziemy widzieć na forum, które pozostaje dla nas wartościowym i długoterminowym źródłem informacji. Żeby ułatwić wrzucanie zdjęć z fb bezpośrednio na forum (z pominięciem hostingów) podajemy instrukcję.
Do zobaczenia na grupie.

Administracja
Strony: « 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Hydroponika czyli storczyki w kamyki  (Przeczytany 120851 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
AgataD
Aktywny
**
Offline Offline

Wiadomości: 359



« Odpowiedz #450 : Listopad 23, 2016, 14:08:39 »

Piotrek, nie mam na myśli kory....trochę roślin, w tym storczyków posiadam już, zatem wierz mi, że rozpoznaję korę :/ mam na myśli ziemię do kwiatów, kupiłam kwiatucha przez internet i szczerze się zdziwiłam gdy zobaczyłam w czym jest posadzony. Nie ukrywam że z tym rodzajem storczyka mam do czynienia po raz pierwszy, wiedzy na temat uprawy storczyków na razie mam stosunkowo niewiele.
Trochę mnie zabolała Twoja uwaga  Razz Mad Cool Smile Razz


A tak jeszcze dodam na marginesie, że moja mama lata temu miała storczyka, którego sama przesadziła do ziemi z ogródka bo jej się te kawałki kory wysypywały i ją drażniły  Smile i powiem Ci , że rósł i kwitł  Very Happy Smile
Zapisane
doda07
Gaduła
***
Offline Offline

Wiadomości: 1239


« Odpowiedz #451 : Listopad 23, 2016, 17:29:49 »

Agata możesz spokojnie posadzić cambrie i zygopetalum do hydroponiki. U mnie wszystkie storczyki ( poza ludisiami) rosną w hydro i dobrze sobie radzą Smile
Zapisane

Pozdrawiam,
Renata
MirkaS
Aktywny
**
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 328



« Odpowiedz #452 : Listopad 23, 2016, 20:25:38 »

Ja mam jedną cambrie i to chyba jakiś oporny egzemplarz, ale nie chce za nic rosnąc , cały czas stoi w miejscu, sukcesem jest to ,że  nie padł, przestawiłam go na inne okno może wiosną ruszy. Wszystkie pozostałe storczyki są szczęśliwe w hydro. Twoje też będą i nie czekaj do wiosny przesadź zaraz jak , przyjdą " akcesoria.
Zapisane

AgataD
Aktywny
**
Offline Offline

Wiadomości: 359



« Odpowiedz #453 : Listopad 24, 2016, 07:55:46 »

Dziękuję dziewczyny za odpowiedź. Przesadzę zatem i niech się dzieje Smile
Zapisane
malenstwo38
Rezydent
****
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 9531


świętokrzyskie Pozdrawiam Bogusia


« Odpowiedz #454 : Listopad 24, 2016, 09:20:16 »

A właśnie jeśli chodzi o ziemię - moja znajoma mieszkająca na północy Anglii ma powsadzane wszystkie storczyki do zwykłej, kupionej w osiedlowym markecie ziemi, w wielkie doniczki i kwitną jej jak szalone. Jak to zobaczyłam to oniemiałam! W życiu nie widziałam tylu kwiatów i tylu pędów na storczykach!
Zapisane

MirkaS
Aktywny
**
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 328



« Odpowiedz #455 : Luty 17, 2017, 17:09:30 »

Mam pytanie czy ktoś z Was uprawia w hydro Angraecum (Crestwood GH star), po zakupie przesadziłam do kamyków i mam wrażenie ,że ginie.  Zastanawiam się czy nie posadzić z powrotem do kory, proszę jeżeli ktoś ma doświadczenie z tym gatunkiem o jakąkolwiek informację.

Dendrobia które mam są bardzo zadowolone z tej formy uprawy ostatnio kwitły
Atroviolaceum x eximum





Oriental Smile Fantasy



Harveyanum (kurczak Smile



Delicatum



i żeby mu nie było smutno ,że o nim nie napisałam
Stardust Firebird





Zapisane

doda07
Gaduła
***
Offline Offline

Wiadomości: 1239


« Odpowiedz #456 : Luty 17, 2017, 19:56:35 »

Mirko mam Angraecum sesquipedale w hydro, radzi sobie dobrze. To młoda roślina,  więc na kwiaty pewnie jeszcze poczekam. Widziałam też na innym forum Angraecum rosnące w hydroponice i - co najważniejsze- kwitnące Smile
Zapisane

Pozdrawiam,
Renata
pio237
Aktywny
**
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 732



« Odpowiedz #457 : Luty 22, 2017, 09:20:44 »

MirkaS zajrzyj do wątku o angraecum, są tam zdjęcia mojego egzemplarza uprawianego właśnie w ten sposób. Hydro jak najbardziej tak, tylko może za wcześnie wzięłaś się za operację przestawiania rośliny na ten sposób uprawy, gdyby było więcej słoneczka to pewno przeszedł by to łagodniej.

http://www.floraforum.eu/floraforum/index.php?topic=46536.0
Zapisane

Pozdrawiam Piotrek
Rośliny doniczkowe:
Część 1, Część 2, Część 3
Ogród:
Część 1
MirkaS
Aktywny
**
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 328



« Odpowiedz #458 : Luty 22, 2017, 10:12:48 »

Reniu, Piotrze dziękuje za podzielenie się wiadomościami z uprawy.

Reniu , może dlatego ,że Twoja to młoda roślinka szybko się zaaklimatyzowała, trzymaj kciuki za moją .

Piotr , masz racje powinnam była przed przesadzeniem zapytać w tym wątku , bo chyba o to chodzi ,że pora bez słoneczka nie sprzyja mu. Mimo ,że jak sadze to dorosła roślina korzeni coraz mniej może dotrwa do wiosny a wraz z nią puści korzenie.
Na jakim parapecie trzymasz swoją piękność (moja stoi na ciepłym(z kaloryferem)
Przyznam ,że boski jest Twój egzemplarz (dzięki za link) a kwiat ogromny większy od mojej dłoni  Smile
Zapisane

pio237
Aktywny
**
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 732



« Odpowiedz #459 : Luty 23, 2017, 12:35:48 »

Angraecum uprawiam na oknie południowym, to storczyk afrykański i potrzebuje sporo światła.
Zapisane

Pozdrawiam Piotrek
Rośliny doniczkowe:
Część 1, Część 2, Część 3
Ogród:
Część 1
mopsiara
Nowicjusz
*
Offline Offline

Wiadomości: 61


« Odpowiedz #460 : Czerwiec 20, 2017, 12:54:07 »

Mam powazny problem na korzeniach i u podstawy pseudobulw pojawil sie mech.Rosnie takze na keramzycie obok nasady roslin !
Zapisane
mopsiara
Nowicjusz
*
Offline Offline

Wiadomości: 61


« Odpowiedz #461 : Wrzesień 06, 2017, 11:32:50 »

Zrzucily mi korzenie dwie cattlejki !Jedna staruszka Labiata druga jeszcze nie kwitnaca(mieszaniec )dwulisienny-wlqsciwie obie wegetuja,ale po plukaniu labiacie zgnil nowy slaby przyrost a dwulisciana poprostu nic nie wypuszcza!
Zapisane
doda07
Gaduła
***
Offline Offline

Wiadomości: 1239


« Odpowiedz #462 : Wrzesień 06, 2017, 14:03:50 »

Co się stało? Rosły w hydroponice? Może zaatakowała je jakaś choroba grzybowa/wirus?
Zapisane

Pozdrawiam,
Renata
malenstwo38
Rezydent
****
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 9531


świętokrzyskie Pozdrawiam Bogusia


« Odpowiedz #463 : Wrzesień 07, 2017, 11:57:21 »

To pierwsze przepiękne!  Very Happy Reszta też oczywiście, ale pierwsze cudo!  Very Happy
Zapisane

MirkaS
Aktywny
**
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 328



« Odpowiedz #464 : Wrzesień 11, 2017, 09:28:35 »

mopsiara jak mam egzemplarz z którym coś niepokojącego się dzieje wyciągam i spryskuje na grzyba po wyschnięciu do kamyków , ale nie zdarzyło mi się ,żeby całkowicie jakiś zrzucił korzenie.

Miałam problem z Angraecum ale on był przenoszony z kory do hydro i potrzebował kilku m-cy zanim system korzeniowy zaczął się odbudowywać, teraz  ma 3 korzonki , jednego nie udało się przenieść bo w złym okresie to zrobiłam , człowiek uczy się całe życie (na błędach najczęściej)

Bogusiu on nadal kwitnie co prawda na kolejnych pędach ale nieprzerwanie ma kwiaty od  Confused chyba stycznia ,

 
Zapisane

kiwis
Aktywny
**
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 279



« Odpowiedz #465 : Grudzień 13, 2018, 12:36:11 »

Dawno mnie nie było. Zajęty byłem odpowiedzią dla Eweliny i "trochę" się zeszło.

Ten tekst przeznaczony jest nie tylko dla storczykarzy. Bardzo na nim skorzystają hojarze, kaktusiarze czy skrętnikarze.

Dziś rzecz o nawozach.
Na początek co nieco na temat uprawy glebowej i bezglebowej.
My wszyscy, bez względu na to czy uprawiamy w korze, sphagnum, wełnie mineralnej czy keramzycie stosujemy bezglebową metodę uprawy roślin. To istotne rozróżnienie bo większość nawozów dostępnych w handlu to nawozy przeznaczone do upraw glebowych. Czym się te dwie metody uprawy różnią? Przede wszystkim tym, że w glebie mamy kompleks sorpcyjny i życie. Można oczywiście upierać się, że w doniczkach z naszymi phalaenopsisami życie jest ale tak naprawdę jego wpływ na rośliny jest znikomy, pomijalny.
Najistotniejszymi z punktu widzenia nawożenia roślin cechami życia glebowego są procesy nitryfikacyjne i mikoryza. Ani jednych ani drugich w naszych doniczkach nie ma. To samo dotyczy kompleksu sorpcyjnego (minerały ilaste i próchnica) które w glebie "przechowują" dla roślin dostępne formy makro i mikroskładników zapobiegając ich wymywaniu do wód gruntowych.
W nawozach do upraw glebowych nie ma większego znaczenia, czy azot podajemy w formie amidowej, aminowej czy jako azotany. Azotany są szybko przechwytywane przez rośliny, natomiast amoniak i mocznik organizmy glebowe przeprowadzają w formę dostępną dla roślin i azot również trafia do roślin tyle, że nieco później. Azot podawany jako mocznik lub saletra amonowa jest dla producentów wygodny bo łatwo jest zbilansować nawóz i uzyskać potrzebny stosunek NPK. Rozsypywanie po polach trudno rozpuszczalnego superfosfatu także nie ma większego znaczenia dla roślin, bo w glebie zostanie on wystarczająco szybko uruchomiony. W uprawach bezglebowych tak łatwo nie jest.
W uprawach bezglebowych roślina nie korzysta ze współpracy z grzybami mikoryzowymi i nie penetruje włośnikami kompleksu sorpcyjnego. Pobiera składniki bezpośrednio z roztworu wodnego i tu zaczynają się schody. Azot w uprawach bezglebowych podawany jest niemal wyłącznie w formie azotanów bo tylko azotany roślina pobiera. Wapń, magnez i potas tylko jako azotany. Fosfor najwygodniej jest dodawać jako łatwo rozpuszczalny fosforan amonu. W niskostężonych roztworach wodnych przez jakiś czas aniony i kationy są dostępne dla roślin. Po pewnym jednak czasie zaczyna się strącanie nierozpuszczalnych soli. Dochodzi do wytrącania siarczanów wapnia oraz fosforanu wapnia. Jeśli wymieszamy powiedzmy 10%-e roztwory siarczanu potasu i saletry wapniowej to natychmiast wytrąci się biały osad gipsu. Gdy do saletry wapniowej dodamy rozpuszczone fosforany w cieczy zaczną pływać białe kłaczki fosforanu wapnia. Oznacza to, że stworzenie płynnego, skoncentrowanego nawozu wieloskładnikowego – takiego wygodnego, który można by sprzedać w litrowej butelce jest w zasadzie niemożliwe. To co kupujemy w sklepach to są nawozy zawiesinowe. Producenci dodają do nich minerały ilaste, rozpuszczalniki i stabilizatory bo inaczej na dnie mielibyśmy centymetr osadu.
Uprawy bezglebowe to źle brzmi. Lepiej brzmi uprawa szklarniowa pomidorów. Wszystkie pomidory które zjadamy zimą pochodzą z upraw bezglebowych a te zjadane latem w większości. Dotyczy to także papryki, ogórków, ziół, zimowych truskawek i wielu innych.
W szklarniach nawożenie wygląda tak. Jest wielki zbiornik z wodą i mieszadłem.. Do tego zbiornika, nawozy dozowane są z (zazwyczaj) 2 lub 3 mniejszych, zawierających stężone sole. Nawiasem mówiąc akwaryści stosują dozowniki płynów nawet o 5-6 pompach, bo również napotykają podobne problemy.
W dużym uproszczeniu – w pierwszym zbiorniku znajduje się mieszanina saletry potasowej, magnezowej i wapniowej a w drugim fosforanu amonu. W trzecim inne niezbędne – np mikroelementy, witaminy. Wymieszana pożywka o stężeniu 2-4 EC trafia do systemu nawadniającego i karmi rośliny. Producent pomidorów w każdej chwili wie ile i jakich składników jest w pożywce. W układach zamkniętych wie także co powraca do zbiornika. Wie zatem na bieżąco jak zmiany nawozu wpływają na plon pomidorów. My stosując nawozy wieloskładnikowe nie mamy pojęcia ile i jakich jonów w danej chwili jest dostępnych dla roślin. Mamy ogólne pojęcie o składzie nawozu i nadzieję, że roślina potrafi go wykorzystać.

Nieco inne problemy napotkamy gdy spróbujemy użyć sypkich nawozów wieloskładnikowych do rozpuszczania. Popularny jest Peters, mniej popularny ale chyba najlepszy z gotowców to Agroleaf Power Calcium. Wiele osób używa Akerne. Te nawozy są w zasadzie przeznaczone do stosowania dolistnego lub są wariacjami nawozów dolistnych o nieco zmodyfikowanym składzie.
Zawierają one wszystkie mikro i makro składniki w formie suchej. Odważoną porcję nawozu należy rozpuścić od razu w dużej ilości wody. Nie da się rozpuścić łyżeczki Agroleaf w szklance wody i dolewać po trochu do konewki bo jeszcze w szklance nastąpi strącanie nierozpuszczalnych soli. Zatem jeśli chcemy uzyskać nawóz o stężeniu 200ppm (400 mikrosiemensów) to należy 2 gramy nawozu wsypać do 10 litrowego wiadra i szybko wymieszać. W stanie suchym trzeba te nawozy przechowywać szczelnie zamknięte bo gdy zwilgotnieją – a są silnie higroskopijne - to nadaja się jedynie do wyrzucenia.
Ja wiem. Dla osób które podlewają i nawożą raz w tygodniu, przygotowanie wiadra pożywki to nie jest problem. Ale ja w hydroponice potrzebuję codziennie po 2-3 litry. Nie mam ochoty kupować wagi laboratoryjnej aby odważyć 0,2g nawozu.
Tu dygresja.
Spośród wszystkich metali ciężkich, powszechnie i w dużych ilościach występują w glebach Fe, Mn i Al. Pozostałe zazwyczaj występują w ilościach śladowych. I tylko z wymienionymi trzema metalami rośliny mają problem.
Żelazo w stanie wolnym jest dla roślin w zasadzie nieprzyswajalne – i to stanowi problem. Rośliny rozwiązały go wydzielając do gleb chelaty (fitosiderofory w odróżnieniu od sideroforów wydzielanych przez grzyby i bakterie). Chelaty wychwytują jony żelaza i dopiero wtedy wchłaniane są przez rośliny. Rośliny korzystają także ze wsparcia grzybów mikoryzowych od których żelazo pozyskują.
Glin jest najbardziej chyba trujący z pośród metali ciężkich. Na szczęście formy przyswajalne występują tylko w glebach kwaśnych i silnie kwaśnych. Glin jest tak toksyczny, że rośliny wytworzyły mechanizm uniemożliwiający mu wnikanie w duzych ilościach do wnętrza korzenia (pasemka Caspary'ego). Ale niewiele jest roślin które robią to naprawdę skutecznie. Dlatego na glebach kwaśnych życie roślinne jest ubogie.
Mangan nie jest aż tak silnie trujący jak glin. Rośliny, przed manganem są chronione przez grzyby mikoryzowe. Grzyby znalazły sposób aby bez względu na zawartość manganu w roztworze glebowym utrzymać jego niski – i w miarę stały – poziom w strzępkach. Karmiąc rośliny makro i mikroelementami grzyby dostarczają im niewielkich i nietoksycznych ilości manganu. Tylko tyle ile potrzeba. Grzyby przy tym wcale nie są altruistami. Za przysługę otrzymują od roślin (z wyjątkiem storczyków) cukier. Szacuje się, że drzewa leśne oddają grzybom aż 1/3 całego wyprodukowanego w liściach cukru. Im drzewo zdrowsze tym produkcja cukru wyższa a wtedy prowizja grzybów także jest wyższa.

Pierwszymi objawami przenawożenia manganem są trudności z zatrzymaniem wody w tkankach roślin. Aparaty szparkowe są stale niedomknięte. W przypadku storczyków widocznymi oznakami są :
nienaturalne odginanie płatków kwiatów do tyłu. Szczególnie wyraźne u katlej i masdevalii
pętelkowanie ogonków liściowych masdevalii i młodych kwiatostanów phalaenopsisów
harmonijkowanie najmłodszych liści oncidiowatych.
zasuszanie pąków przez phalaenopsisy szczególnie widoczne zimą po włączeniu c.o.
przewracanie się najmłodszego liścia na bok u sabotków
W tym stadium podniesienie wilgotności powietrza sprzyja storczykom ale ich nie leczy. I to jest jedyny powód dla którego właściciele szklarni osiągają nieco lepsze efekty niż parapetowcy.

Kolejny etap zatruwania manganem powoduje, że zaczyna on wypierać najpierw Fe a później Mg i Ca z układów białkowych. Żelazo pełni bardzo istotną rolę we wszystkich przemianach energetycznych rośliny. Zarówno w fotosyntezie jak i w oddychaniu. Nadmiar manganu powodując pozorne niedobory żelaza sprawia, że roślina wytwarza mało cukru w liściach a korzenie, nawet gdy mają cukier to są głodne. Osłabioną roślinę łatwo opanowują szkodniki i choroby. Na tym etapie choroby opryskiwanie chelatami żelaza i siarczanem magnezu pomaga ale nie leczy.
Do objawów choroby dołączają :
pojawianie się korzeni powietrznych przy jednoczesnym zamieraniu korzeni wewnątrz doniczki
brązowienie końcówek liści
różnego rodzaju chlorozy które zależne są od rodzaju rośliny. U phalaenopsisów zazwyczaj są to chlorozy brzegowe, u sabotków miękiszu między żyłkami, u oncidiów drobne ciemne plamki przypominające rdzę, u lycaste i podobnych liczne ciemne zasychające czarne plamki.
u niektórych phalaenopsisów zdarzają się wycieki gumy/żywicy ze spodniej strony liścia często diagnozowana jako gutacja
drobne zagłębione zasychające plamki u roślin o mięsistych liściach (phalaenopsisy, niektóre sabotki)
u dendrobiów spore czarne zasychające plamy. Poplamione liście zazwyczaj brązowieją i opadają zaraz po włączeniu ogrzewania jesienią.
Kolejne etapy to :
zamieranie młodych korzeni zaraz po przebiciu liści/osłonek
czernienie zamieranie młodych przyrostów (katleje, śpiochy, coelogyne)
mięknięcie i zapadanie się całkiem młodych psb
kompost.
Słabe rośliny żle i wolno rosną. Kolejne przyrosty/liście drobnieją. Rośliny, nawet te sprawiające wrażenie względnie zdrowych nie kwitną. Często zdarza się, że rośliny wytwarzają nowe przyrosty w nienaturalnych porach – np. w środku zimy.

Dzieje się tak, ponieważ nawozy opracowywane są dla potrzeb roślin jednorocznych. Myślę, że obecnie naukowa wiedza na temat jednej tylko kukurydzy jest porównywalna do wiedzy o wszystkich storczykach razem wziętych. W rolnictwie ciągle prowadzone są badania mające na celu zwiększenie plonów, ograniczenie strat, ochrony przed szkodnikami, chorobami itp. Większość tych badań dotyczy roślin jednorocznych. Aby wydać duży plon muszą dostać wszystkie makro i mikroelementy jak najwcześniej i w optymalnej ilości. Dlatego nawozy opracowywane są głównie na potrzeby roślin jednorocznych. Zawartość poszczególnych składników w nawozach wynika z potrzeb roślin jednorocznych. Jeżeli na łętach ziemniaka, czy liściach kukurydzy zaczną się jesienią pokazywać chlorozy spowodowane względnym niedoborem żelaza to i tak nikt na to nie zwróci uwagi bo za chwilę następuje desykacja przed zbiorami.
W roślinach wieloletnich natomiast następuje kumulacja manganu. Sądzę, że zawartość mikroelementów w nawozach do stałego stosowania dla storczyków powinna być ograniczona do 20 może 30% ich obecnej ilości.
Dziś uważam, że pożywka zawierająca 300ppm nawozu to absolutne minimum. Ale gdy stosujemy nawozy z mikroelementami wg. wzorca dla roślin jednorocznych to 150mikrosiemensów (75ppm) wydaje się być wartością graniczną. Powyżej tego stężenia rośliny gorzej się czują. Rośliny potrafią "zutylizować" trucizny. Ich "wątrobą" są ściany komórkowe. Prawdopodobnie ilość manganu w nawozie o takim stężeniu jest jednocześnie maksymalną ilością jaką roślina jest w stanie "zutylizować".

Trzy lata temu bardziej byłem zajęty próbami wprowadzenia mikoryzy do doniczek lub zastąpienia jej chemią (efektem jest betachikol) niż nawozami. Przyznaję, że sam nie byłem przekonany o słuszności powyższego. Na próbach z mikoryzą najbardziej skorzystał ogród, który wyszczepiony grzybami szaleje.
Początkowo nawoziłem czystą saletrą amonową a później mieszaniną saletry amonowej i polifoski 8 tak dobraną aby (mniej więcej) otrzymać stosunek NPK 3:1:1.
Przez dwa lata niewiele się działo a uzyskane efekty bardziej wiązałem z betachikolem niż czymkolwiek innym. Po 2 latach, jesieną ubiegłego roku ponownie wróciłem do nawozów z mikroelementami. Tyle, że teraz nawoziłem już nie na poziomie 150mikrosiemensów ale 600-1000mikrosiemensów.
Na wiosnę tego roku okazało się, że o pół roku za wcześnie przerwałem storczykom dietę "bezmanganową". Większość katlej i coelogyne cristata wytworzyło bez trudu po 2 równorzędne, silne przyrosty na frontowych psb. Jednocześnie jednak, powróciły odwodnienia, plamki i chlorozy manganowe, zmniejszenie przyrostów. Dobrze choć, że na rośliny traktowane betachikolem nie powróciły choroby grzybowe.

Jeżeli uznacie, że Wasze rośliny również cierpią z powodu zatrucia manganem to:
1. opryskajcie rośliny kilkakrotnie chelatem żelaza.
2. wypłuczcie dokładnie podłoże z resztek poprzedniego nawozu
3. zacznijcie stosować nawóz pozbawiony mikroelementów na początek w stężeniu ok. 150-200ppm.
Jeśli zdecydujecie się na mieszaninę saletry amonowej i polifoski to zadowalające efekty uzyskacie w trzecim roku uprawy.

Nie chcę czekać aż tak długo więc obecnie stosuję 2-fazowy nawóz wzorowany na stosowanych w produkcji pomidorów. Ale bez mikroelementów, ze zwiększoną zawartością magnezu i fosforu oraz nieco obniżoną zawartością potasu. Zawiera on :
1. mieszaninę saletr potasowej, wapniowej i magnezowej
2. fosforan amonu
Ilość azotu amonowego to ok.5-8% całkowitego N (wagę mam niedoskonałą). Stosunek N:Ca:Mg to mniej więcej 200:200:135. Potasu jest znacznie więcej niż azotu. Fosforu rozpuszczalnego – około 60. Nawóz stosuję obecnie w stężeniu 275ppm.
Zaznaczam, że nawóz ten z całą pewnością jest niedoskonały i używam go dopiero od kilku tygodni. Używam, bo jestem przekonany, że tak właśnie trzeba. Jednak mam świadomość, że jego skład w przyszłości będzie zmieniany. Inaczej mówiąc – stosując go drogi czytelniku czynisz to na własną odpowiedzialność.Nie, nie jest ładna. Jest chora. A w zasadzie zatruta.
Jakieś 3 lata temu wpadło mi do głowy, że wszystkie nasze problemy mogą być spowodowane zatruciem metalami ciężkimi. I nie chodzi o rtęć, ołów czy kadm ale o mangan, cynk, miedź. Dalej będę o nich pisał mangan, bo ten pierwiastek uważam dziś za głównego sprawcę.

Tu dygresja.
Spośród wszystkich metali ciężkich, powszechnie i w dużych ilościach występują w glebach Fe, Mn i Al. Pozostałe zazwyczaj występują w ilościach śladowych.

Żelazo w stanie wolnym jest dla roślin w zasadzie nieprzyswajalne – i to stanowi problem. Rośliny rozwiązały go wydzielając do gleb chelaty (fitosiderofory w odróżnieniu od sideroforów wydzielanych przez grzyby i bakterie). Chelaty wychwytują jony żelaza i dopiero wtedy wchłaniane są przez rośliny. Rośliny korzystają także ze wsparcia grzybów mikoryzowych od których żelazo pozyskują.
Glin jest najbardziej chyba trujący z pośród metali ciężkich. Na szczęście formy przyswajalne występują tylko w glebach kwaśnych i silnie kwaśnych. Glin jest tak toksyczny, że rośliny wytworzyły mechanizm uniemożliwiający mu wnikanie w duzych ilościach do wnętrza korzenia (pasemka Caspary'ego). Ale niewiele jest roślin które robią to naprawdę skutecznie. Dlatego na glebach kwaśnych życie roślinne jest ubogie.
Mangan nie jest aż tak silnie trujący jak glin. Rośliny, przed manganem są chronione przez grzyby mikoryzowe. Grzyby znalazły sposób aby bez względu na zawartość manganu w roztworze glebowym utrzymać jego niski – i w miarę stały – poziom w strzępkach. Karmiąc rośliny makro i mikroelementami grzyby dostarczają im niewielkich i nietoksycznych ilości manganu. Tylko tyle ile potrzeba. Grzyby przy tym wcale nie są altruistami. Za przysługę otrzymują od roślin (z wyjątkiem storczyków) cukier. Szacuje się, że drzewa leśne oddają grzybom aż 1/3 całego wyprodukowanego w liściach cukru. Im drzewo zdrowsze tym produkcja cukru wyższa a wtedy prowizja grzybów także jest wyższa.

Pierwszymi objawami przenawożenia manganem są trudności z zatrzymaniem wody w tkankach roślin. Aparaty szparkowe są stale niedomknięte. W przypadku storczyków widocznymi oznakami są :
nienaturalne odginanie płatków kwiatów do tyłu. Szczególnie wyraźne u katlej i masdevalii
pętelkowanie ogonków liściowych masdevalii i młodych kwiatostanów phalaenopsisów
harmonijkowanie najmłodszych liści oncidiowatych.
zasuszanie pąków przez phalaenopsisy szczególnie widoczne zimą po włączeniu c.o.
przewracanie się najmłodszego liścia na bok u sabotków
W tym stadium podniesienie wilgotności powietrza sprzyja storczykom ale ich nie leczy. I to jest jedyny powód dla którego właściciele szklarni osiągają nieco lepsze efekty niż parapetowcy.

Kolejny etap zatruwania manganem powoduje, że zaczyna on wypierać najpierw Fe a później Mg i Ca z układów białkowych. Żelazo pełni bardzo istotną rolę we wszystkich przemianach energetycznych rośliny. Zarówno w fotosyntezie jak i w oddychaniu. Nadmiar manganu powodując pozorne niedobory żelaza sprawia, że roślina wytwarza mało cukru w liściach a korzenie, nawet gdy mają cukier to są głodne. Osłabioną roślinę łatwo opanowują szkodniki i choroby. Na tym etapie choroby opryskiwanie chelatami żelaza i siarczanem magnezu pomaga ale nie leczy.
Do objawów choroby dołączają :
pojawianie się korzeni powietrznych przy jednoczesnym zamieraniu korzeni wewnątrz doniczki
brązowienie końcówek liści
różnego rodzaju chlorozy które zależne są od rodzaju rośliny. U phalaenopsisów zazwyczaj są to chlorozy brzegowe, u sabotków miękiszu między żyłkami, u oncidiów drobne ciemne plamki przypominające rdzę, u lycaste i podobnych liczne ciemne zasychające czarne plamki.
u niektórych phalaenopsisów zdarzają się wycieki gumy/żywicy ze spodniej strony liścia często diagnozowana jako gutacja
drobne zagłębione zasychające plamki u roślin o mięsistych liściach (phalaenopsisy, niektóre sabotki)
u dendrobiów spore czarne zasychające plamy. Poplamione liście zazwyczaj brązowieją i opadają zaraz po włączeniu ogrzewania jesienią.
Kolejne etapy to :
zamieranie młodych korzeni zaraz po przebiciu liści/osłonek
czernienie zamieranie młodych przyrostów (katleje, śpiochy, coelogyne)
mięknięcie i zapadanie się całkiem młodych psb
kompost.
Słabe rośliny źle i wolno rosną. Kolejne przyrosty/liście drobnieją. Rośliny, nawet te sprawiające wrażenie względnie zdrowych nie kwitną. Często zdarza się, że rośliny wytwarzają nowe przyrosty w nienaturalnych porach – np. w środku zimy.

Dzieje się tak, ponieważ nawozy opracowywane są dla potrzeb roślin jednorocznych. Myślę, że obecnie naukowa wiedza na temat jednej tylko kukurydzy jest porównywalna do wiedzy o wszystkich storczykach razem wziętych. W rolnictwie ciągle prowadzone są badania mające na celu zwiększenie plonów, ograniczenie strat, ochrony przed szkodnikami, chorobami itp. Większość tych badań dotyczy roślin jednorocznych. Aby wydać duży plon muszą dostać wszystkie makro i mikroelementy jak najwcześniej i w optymalnej ilości. Dlatego nawozy opracowywane są głównie na potrzeby roślin jednorocznych. Zawartość poszczególnych składników w nawozach wynika z potrzeb roślin jednorocznych. Jeżeli na łętach ziemniaka, czy liściach kukurydzy zaczną się jesienią pokazywać chlorozy spowodowane względnym niedoborem żelaza to i tak nikt na to nie zwróci uwagi bo za chwilę następuje desykacja przed zbiorami.
W roślinach wieloletnich natomiast następuje kumulacja manganu. Sądzę, że zawartość mikroelementów w nawozach do stałego stosowania dla storczyków powinna być ograniczona do 20 może 30% ich obecnej ilości.
Dziś uważam, że pożywka zawierająca 300ppm nawozu to absolutne minimum. Ale gdy stosujemy nawozy z mikroelementami wg. wzorca dla roślin jednorocznych to 150mikrosiemensów (75ppm) wydaje się być wartością graniczną. Powyżej tego stężenia rośliny gorzej się czują. Rośliny potrafią "zutylizować" trucizny. Ich "wątrobą" są ściany komórkowe. Prawdopodobnie ilość manganu w nawozie o takim stężeniu jest jednocześnie maksymalną ilością jaką roślina jest w stanie "zutylizować".

Trzy lata temu bardziej byłem zajęty próbami wprowadzenia mikoryzy do doniczek lub zastąpienia jej chemią (efektem jest betachikol) niż nawozami. Przyznaję, że sam nie byłem przekonany o słuszności powyższego. Na próbach z mikoryzą najbardziej skorzystał ogród, który wyszczepiony grzybami szaleje.
Początkowo nawoziłem czystą saletrą amonową a później mieszaniną saletry amonowej i polifoski 8 tak dobraną aby (mniej więcej) otrzymać stosunek NPK 3:1:1.
Przez dwa lata niewiele się działo a uzyskane efekty bardziej wiązałem z betachikolem niż czymkolwiek innym. Po 2 latach, jesienią ubiegłego roku ponownie wróciłem do nawozów z mikroelementami. Tyle, że teraz nawoziłem już nie na poziomie 150mikrosiemensów ale 600-1000mikrosiemensów.
Na wiosnę tego roku okazało się, że o pół roku za wcześnie przerwałem storczykom dietę "bezmanganową". Większość katlej i coelogyne cristata wytworzyło bez trudu po 2 równorzędne, silne przyrosty na frontowych psb. Jednocześnie jednak, powróciły odwodnienia, plamki i chlorozy manganowe, zmniejszenie przyrostów. Dobrze choć, że na rośliny traktowane betachikolem nie powróciły choroby grzybowe.

Jeżeli uznacie, że Wasze rośliny również cierpią z powodu zatrucia manganem to:
1. opryskajcie rośliny kilkakrotnie chelatem żelaza.
2. wypłuczcie dokładnie podłoże z resztek poprzedniego nawozu
3. zacznijcie stosować nawóz pozbawiony mikroelementów na początek w stężeniu ok. 150-200ppm.
Jeśli zdecydujecie się na mieszaninę saletry amonowej i polifoski to zadowalające efekty uzyskacie w trzecim roku uprawy.

Nie chcę czekać aż tak długo więc obecnie stosuję 2-fazowy nawóz wzorowany na stosowanych w produkcji pomidorów. Ale bez mikroelementów, ze zwiększoną zawartością magnezu i fosforu oraz nieco obniżoną zawartością potasu. Zawiera on :
1. mieszaninę saletr potasowej, wapniowej i magnezowej
2. fosforan amonu
Ilość azotu amonowego to ok.5-8% całkowitego N (wagę mam niedoskonałą). Stosunek N:Ca:Mg to mniej więcej 200:200:135. Potasu jest znacznie więcej niż azotu. Fosforu rozpuszczalnego – około 60. Nawóz stosuję obecnie w stężeniu 275ppm.
Zaznaczam, że nawóz ten z całą pewnością jest niedoskonały i używam go dopiero od kilku tygodni. Używam, bo jestem przekonany, że tak właśnie trzeba. Jednak mam świadomość, że jego skład w przyszłości będzie zmieniany.
Zapisane

Marek
kiwis
Aktywny
**
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 279



« Odpowiedz #466 : Marzec 12, 2019, 22:03:27 »

Wstawiając na to forum zdjęcia korzystałem z Picasa web. Wujek gugiel poinformował mnie właśnie, że wyłącza darmowy hosting, którym do tej pory mi służył. Istnieje taka obawa, że wszystkie moje zdjęcia po 2.04.2019. znikną. Być może to zemsta za to, że w moim telefonie wszystkie usługi z nazwą google są wyłączone lub zablokowane.
Zapisane

Marek
doras
Rezydent
****
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 3931


Dolny Śląsk


« Odpowiedz #467 : Sierpień 08, 2019, 14:13:45 »

Dostałam w prezencie storczyka, zwykłego phalenopsisa. Chciałabym go przesadzić do keramzytu. Czy mogę to zrobić od razu, czy lepiej poczekać aż przekwitnie?
Zapisane

pozdrawiam, Dorota
Moje fiołki
doda07
Gaduła
***
Offline Offline

Wiadomości: 1239


« Odpowiedz #468 : Sierpień 08, 2019, 15:49:43 »

W zasadzie jak Ci wygodnie- ja przesadziłabym od razu.  A w jakim stanie są korzenie?
Zapisane

Pozdrawiam,
Renata
doras
Rezydent
****
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 3931


Dolny Śląsk


« Odpowiedz #469 : Sierpień 08, 2019, 15:58:14 »

Jeszcze nie zaglądałam do środka, ale od góry wyglądają w porządku. Ma strasznie mokro. Może ją troszkę przesuszyć przed przesadzeniem?
Zapisane

pozdrawiam, Dorota
Moje fiołki
doda07
Gaduła
***
Offline Offline

Wiadomości: 1239


« Odpowiedz #470 : Sierpień 08, 2019, 19:03:01 »

Dorotko, nie musisz przesuszać. Kiedy usuniesz podłoże, korzenie trzeba dokładnie umyć pod bieżącą wodą z resztek starego podłoża. Powinny też być miękkie , kiedy będziesz sadzić do keramzytu- żeby się ładnie ułożyły i nie połamały  Smile
Zapisane

Pozdrawiam,
Renata
doras
Rezydent
****
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 3931


Dolny Śląsk


« Odpowiedz #471 : Sierpień 08, 2019, 19:16:42 »

Tak zrobię, jutro  Smile dziękuję za poradę.
Myślałam, że już nie chcę więcej storczyków, ale jak zobaczyłam tego, to uznałam, że jeszcze jeden może być  Rolling Eyes
Postaram się go jutro pokazać, bo trafił mi się taki lekko różowy, chyba niezbyt często spotykany.
Zapisane

pozdrawiam, Dorota
Moje fiołki
doras
Rezydent
****
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 3931


Dolny Śląsk


« Odpowiedz #472 : Sierpień 20, 2019, 07:13:23 »

Próbuję pomóc znajomej, która kupiła sobie dwa miniaturowe phalenopsisy. Podłoże mają paskudne, jakaś mieszanina mchu i zbutwiałej kory. Koniecznie trzeba je przesadzić. No i oczywiście pomyślałam o kamykach Smile. Tylko te roślinki są naprawdę maleńkie, w doniczkach 5-6 centymetrów, jeszcze jakieś takie jakby wysadzone do góry. Na pewno część korzeni będzie trzeba usunąć, ale wydaje mi się, że keramzyt będzie za gruby. Mam w domu ten niemiecki, pomarańczowy seramis. Jak myślicie, można spróbować posadzić do seramisu? Nie chciałabym zaszkodzić roślinom, zwłaszcza że nie są moje Wink
A tak w ogóle to te miniaturki są cudowne, pierwszy raz mam z nimi do czynienia. 
Zapisane

pozdrawiam, Dorota
Moje fiołki
MirkaS
Aktywny
**
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 328



« Odpowiedz #473 : Sierpień 20, 2019, 08:28:22 »

Dorota ja bym nie dała do samego seramisu on jest chłonny ja go daje włącznie jako dodatek do kory.
Zaryzykowała bym o dała do kamyków. Żebyś Ty widziała jakie maluszki ja daje do hydro.
Zapisane

doda07
Gaduła
***
Offline Offline

Wiadomości: 1239


« Odpowiedz #474 : Sierpień 20, 2019, 13:11:11 »

Zgadzam się z Mireczką Smile Tylko daj jak najmniejsze doniczki. Trzymam kciuki  Cool
Zapisane

Pozdrawiam,
Renata
doras
Rezydent
****
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 3931


Dolny Śląsk


« Odpowiedz #475 : Sierpień 20, 2019, 14:05:47 »

Tak zrobię, bardzo Wam dziękuję. Doniczki to chyba wykorzystam te, w których storczyki były kupione.

A jeszcze mam pytanie odnośnie podlewania zwykłych phalenopsisów i jednego sabotka posadzonych do keramzytu. Czy należy utrzymywać taki stan, żeby na dnie zawsze było trochę wody, czy czekać, aż woda całkiem zostanie zużyta i dopiero podlać koleją porcją?
Zapisane

pozdrawiam, Dorota
Moje fiołki
MirkaS
Aktywny
**
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 328



« Odpowiedz #476 : Sierpień 20, 2019, 14:26:12 »

Zrób tylko dziurki po całości doniczki.
Moje stoją w wodzie cały czas.
Zapisane

Strony: « 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do: