Forum Ogrodnicze FloraForum.eu

Rośliny doniczkowe => Archiwum Hoya => Wątek zaczęty przez: visenna Czerwca 12, 2011, 12:02:09



Tytuł: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: visenna Czerwca 12, 2011, 12:02:09
część 8 (http://www.floraforum.eu/floraforum/index.php?topic=21238.0)

Chciałabym prosić o poradę w sprawie Hoi Belli. Jakieś 2 miesiące temu zasadziłam 2 szczepki, obie stoją na południowo - zachodnim parapecie, ale światło jest rozproszone (wielkie drzewo za oknem), a pokój dosyć chłodny jak na tę stronę. Jedna z nich zaczęła mi żółknąć na końcu łodygi i robić się wiotka. Czy to wina przelania? Jak obficie i często ją podlewać w tym okresie?

Nie za wiele umiem i nie mam się od kogo nauczyć i czasem jest to na błędach :(
I jeszcze jedno - jeśli chodzi o podlewanie - po jakim czasie od zasadzenia wprowadzić nawóz? Bo czytałam że do nowej ziemi nie należy go dodawać.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Czerwca 12, 2011, 14:14:21
Mówiąc o końcu łodygi masz na myśli tę część przy podłożu ?
Jeżeli tak, to faktycznie jest to problem z korzeniami. Najlepiej wyjmij sadzonki z podłoża i obejrzyj to co jest schowane w doniczce.
O nawożeniu możesz poczytać tu: http://www.floraforum.eu/floraforum/index.php?topic=10469.0


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Lukrecja Czerwca 20, 2011, 10:38:56
Mam problem z calyciną. Przestała rosnąć, zasuszyła pąki. Przyjrzałam jej się dokładnie i pod światło dostrzegłam takie coś.
(https://lh5.googleusercontent.com/-Ac0Epemr3eM/Tf8UQLyhCUI/AAAAAAAADAE/7BXT7gGemjw/s512/Przedziorki%252520to.jpg)
Takie czarne kropki na spodniej części liści, żyjątka bo się ruszają.
Czy to przędziorek? Nie dostrzegam żadnych pajęczyn. Pędy gdzieniegdzie też są zaatakowane.
Jak postępować żeby hoi pomóc?


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Czerwca 20, 2011, 11:44:47
Umyj prysznicem, a jak wyschnie opryskaj (zwłaszcza spód liści) czymś robakobójczym o szerokim spectrum działania.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Lukrecja Czerwca 20, 2011, 17:08:26
Taką mechatą calycinę można prysznicem?
A dokładniej mogłabym się dowiedzieć jaki to środek robakobójczy o szerokim spectrum działania byłby odpowiedni? Jakieś nazwy?
Jeszcze jeden widok na moje biedne nieszczęście, pędy zupełnie bez koloru zielonego i zaatakowane spody liści.
Myślałam, że to przemarznięcie, jak nie widziałam tych robali, naprawdę trudno je dostrzec, takie małe.
Wycięłam, bo nie podoba mi się to i martwię się o inne hoje sąsiadujące.
(https://lh4.googleusercontent.com/-bBdKPwREwiM/Tf9t9la2e0I/AAAAAAAADbE/nO4LmeE43us/s576/SDC14348%252520zainfekowana%252520calycina.jpg)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: aniakrzyś Czerwca 20, 2011, 19:31:13
Co prawda nie widać co to za jedni  :x ale ja na wszystkie robale stosuję Provado Plus AE. Trochę drogie, ale, jak dla mnie, bardzo skuteczne


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Czerwca 20, 2011, 20:23:42
Wszystko można prysznicem. Jak masz podłoże, które wolno przesycha to możesz je zabezpieczyć foliówką.
Provado może być.
Z tańszych środków mogę polecić Polysect.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Sylla Lipca 12, 2011, 21:06:24
A ja dołoże swoje do prysznica JD:

Moja Cali miała właśnie w wannie prysznic, w obroty poszła szczoteczka do zębów i gąbka obustronna (miękko-ostra).
Dziś walczyłam z wełnowcem jak tralala, wszystko usunęłam szczoteczką i obiema stronami gąbki :), obie strony liści plus węzły. Nic się nie uszkodziło, bo nie podchodziłam do Calyciny jak do wroga i udało się całe złogi usunąć nawet z najmniejszych zakamarków liści.

Jestem z siebie dumna.
Cali teraz schnie i czeka na oprysk.

Mam pytanie:

Czy podlać korzenie Confidorem i spryskać provado?
Czy może spryskać Provado i wsadzić pałeczki Provado w korzenie?
A może Confidor, Provado spray a po Confidorze pałeczki???


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: amoroso Lipca 12, 2011, 21:21:01
Sylwio, u mnie pałeczki nie zdały egzaminu ...
Kiedyś używałam Provado Bayera, ale teraz stosowałam Confidor - wszystkie rośliny spryskałam, a za 3 tygodnie je podleję.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Sylla Lipca 12, 2011, 21:27:26
Aniu,
mówię o pałeczkach Provado Bayera plus oprysk Provado.
Confidoru jeszcze nie używałam i nie mam pojęcia jak się zabrać do tego.
Podlać można a czy spryskać też?
Czy podlać jednym a spryskać drugim??? 


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Lipca 12, 2011, 22:54:59
Jeżeli masz wełnowca na części nadziemnej to potrzebny jest oprysk. Niezwykle rzadko zdarza się, żeby wlazły naraz oba wełnowce - liścio- i korzeniolubny.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: ursbak Lipca 12, 2011, 23:24:27
Ja zapobiegawczo stosuje tabletki -pałeczki Provado Combi Pin 02 PR ( zresztą wełnowca zwalczyłam)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: amoroso Lipca 13, 2011, 06:54:59
Aniu,
mówię o pałeczkach Provado Bayera plus oprysk Provado.
Confidoru jeszcze nie używałam i nie mam pojęcia jak się zabrać do tego.
Podlać można a czy spryskać też?
Czy podlać jednym a spryskać drugim??? 

Podobno w Provado Bayera i confidorze jest ta sama substancja czynna. Tak mi powiedziała sprzedawczyni.
Pałki u mnie się nie sprawdziły w przypadku stapeliowych.



Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: amoroso Lipca 13, 2011, 06:57:28
Sylwio, ja teraz pryskałam confidorem, bo po zastosowaniu oprysku Provado i tak mi się wełnowce pojawiały. Po confidorze jest na razie cisza. Brałam 1 ml na litr wody.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Sylla Lipca 13, 2011, 06:57:38
Jeżeli masz wełnowca na części nadziemnej to potrzebny jest oprysk. Niezwykle rzadko zdarza się, żeby wlazły naraz oba wełnowce - liścio- i korzeniolubny.


Mam (miałam) na liściach.

Ale były pięknie białe, jakby miały osad z kamienia!!!
Już żałuję, że nie zrobiłam zdjęć przed!
Ale jak mówiłam, wszystko ładnie zeszło szczoteczką i gąbką.
Wyschnie i zrobię oprysk.

Tellerko, dzięki, bo myślałam, że jak jest na liściach to wręcz oczywiste, że będzie w korzeniach. A korzenie są piękne, choć nie wiem czy z robakami. Mam nadzieję, że nie...

Czy mogę opryskać roztworem Confidoru???
Czy provado wystarczy?


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Sylla Lipca 13, 2011, 06:58:27
Sylwio, ja teraz pryskałam confidorem, bo po zastosowaniu oprysku Provado i tak mi się wełnowce pojawiały. Po confidorze jest na razie cisza. Brałam 1 ml na litr wody.

Dzięki Ania!
Szybka jesteś!!! :)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: kaska.k Lipca 13, 2011, 07:03:48
U mnie z wełnowcami poradziło sobie provado. Dwa opryski i po krzyku!




Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Sylla Lipca 13, 2011, 07:17:26
Teraz jeszcze raz umyję, bo jak wyachła to trochę jeszcze zostało i pryskanko.
Dzięki Dziewoje, bo to cenny i wyczekany przeze mnie nabytek forumowy! :)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: newa Lipca 13, 2011, 08:10:09
Dobrze , że tu zajrzałam . Fachowe porady i to sprawdzone , też z nich skorzystam.
Dziękuję Dziewczyny!


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Al_Inka Lipca 14, 2011, 11:04:46
Ja się chyba załamię :sad: Jakoś mi nie idzie. Plaga w storczykach, a teraz zauważyłam, że dzieje się coś złego z hojami  :(
Na listkach pojawiły się jakieś żółte plamy.

(http://img8.imageshack.us/img8/7344/hoja2m.jpg) (http://imageshack.us/photo/my-images/8/hoja2m.jpg/)

(http://img803.imageshack.us/img803/8241/hoja1.jpg) (http://imageshack.us/photo/my-images/803/hoja1.jpg/)

Stoją na południowym parapecie, podlewane są deszczówką, nie są spryskiwane. Poradźcie co mam zrobić. Czym spryskać?


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Majoki Lipca 14, 2011, 11:19:30
Kup coś na grzyba i spryskaj.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Lipca 14, 2011, 11:42:17
Al_Inka sprawdź liście pod spodem czy coś ich nie żre. Potem sprawdź korzenie - czy nie zalewasz.
Nawozisz ?


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Al_Inka Lipca 14, 2011, 12:37:42
Nie nawoziłam jeszcze niczym. One są jeszcze niewielkie. Podlewam jak już podłoże przeschnie. Wyjmę je później z doniczek i przeglądnę korzenie.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Lipca 14, 2011, 15:52:25
A w ogóle co to za variegata - carnosa czy parasitica ?


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Al_Inka Lipca 14, 2011, 16:29:34
Carnosa. Tricolorka też ma takie same zmiany na liściach  :(


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Lipca 14, 2011, 18:10:00
Koniecznie sprawdź korzenie. I przyjrzyj się czy nie mają wełnowca (zwłaszcza w ziemi).
Dawno były przesadzane ?


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Al_Inka Lipca 14, 2011, 22:42:16
Przesadzane nie były, to sa jeszcze małe sadzonki, opornie  mi przyrastały. Drgnęły w tym roku po postawieniu na słonecznym, południowym oknie. Żadnych owadów  nie widać, korzenie są białe i sprężyste. Cały czas podlewam po całkowitym przeschnięciu podłoża. Zastanawiam się czy mogło coś się stać po ostatnim  podlaniu, może to jedno zbyt obfite było. Czy tak szybko roślina zareagowała by na nie?
Liście od spodu
(http://img33.imageshack.us/img33/9335/hoja3o.jpg) (http://imageshack.us/photo/my-images/33/hoja3o.jpg/)
Liść w zbliżeniu
(http://img221.imageshack.us/img221/4117/hojali.jpg) (http://imageshack.us/photo/my-images/221/hojali.jpg/)
Takiej jest wielkości
(http://img696.imageshack.us/img696/563/hoja4w.jpg) (http://imageshack.us/photo/my-images/696/hoja4w.jpg/)

Korzenie opłukane z podłoża, żeby je było widać.
(http://img263.imageshack.us/img263/1802/hojakorzenie.jpg) (http://imageshack.us/photo/my-images/263/hojakorzenie.jpg/)

Podłoże przygotowałam biorąc po równych częściach perlit, ziemię  kompostową i podłoże storczykowe.  Rosną w nim od roku.
Jutro kupię Topsin i popryskam.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Lipca 15, 2011, 00:33:34
Moim zdaniem to problem fizjologiczny. Zamiast Topsinu kup im worek dobrego podłoża, przesadź i staraj się utrzymywać stałą wilgotność w doniczce. Przesuszanie "do zera" powoduje uszkodzenia tworzących się liści.
Poza tym składniki odżywcze zawarte w podłożu wystarczają roślinie na 4-6 tygodni, potem trzeba zacząć dokarmianie.
Jeżeli sadzonka ma sporą doniczkę (jak na swoje gabaryty), to można zacząć nawożenie później, ale rok to i tak za długo.
Zamorzyłaś je koleżanko ;)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Al_Inka Lipca 15, 2011, 09:22:36
Dziękuję, w takim razie dziś akcja przesadzanie  8)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: avir Lipca 15, 2011, 14:57:12
Dziewczyny, pomóżcie proszę!
Miałam bardzo ładną, zachodowana zahodowaną (??) bellę, którą podarowałam mamie. Rosła sobie rosła, a że mama jest raczej zapracowana, to zwykle zapomina podlać, a jak już jej się przypomni, to leje aż strach patrzeć. I przyszła do mnie, żebym jej coś poradziła, bo niby woda stoi w doniczce a listki zeschły (...!) No i faktycznie, woda tak długo stała, aż zaczęła żyć własnym życiem, korzenie zgniły...
Czy coś jeszcze będzie z takiej rośliny, która jest duża, ma mnóstwo gałęzi, a korzenia tylko tyle, że ledwo trzyma się w ziemi?? Wsadziłam to, co mi się udało odratować, do nowej ziemi, poobcinałam zaschłe gałązki... Czy jest coś jeszcze, co mogę zrobić? Sama nigdy nie przelałam hoi, w ogóle się nie znam na jej reanimacji...


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Lipca 15, 2011, 15:36:01
Jeżeli te resztki korzeni są faktycznie żywe, to zamknij ją w worku foliowym.
Tylko zwróć uwagę na wilgotność podłoża - nie może być w momencie zamykania w folii mokre !
Jakby dalej marniała to potnij na sadzonki i ukorzeń od nowa.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: avir Lipca 15, 2011, 19:41:26
Ok, tak zrobiłam i teraz będę czekać na efekty!


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Krystal Lipca 17, 2011, 07:51:37
Dziewczyny zające się - podpowiedzcie mi, proszę. Mam odratowaną Matyldę, ogryzek - ale kwitła niedawno, liście na oko ma zupełnie zdrowe, ładne, bez lokatorów i uszkodzeń, twarde i jędrne na 100%. Ale od tego kwitnienia (a już i chyba trochę przed) stała jak zaklęta, żadnego nowego stożka wzrostu, żadnego nowego listka. Wyjęłam i obejrzałam korzenie - wszystkie eleganckie, lokatorów brak. Przesadziłam do nowego podłoża - i dalej to samo. Parę dni temu wypuściła nowy, ładny, bordowy jak przystało pęd od korzeni, spod ziemi - a góra dalej nic. Że tak zacytuję Bza - kie licho?... Co jej może być? Stanowisko cały czas to samo, kwiaty na nim donosiła trzy. Czemu mi nie rośnie jak Bóg przykazał?....  :(


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Chani Lipca 17, 2011, 08:00:11
Moim zdaniem potrzeba jej więcej czasu i spokoju :) jak nie marnieje, to na pewno podejmie wzrost, wcześniej czy później


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Lipca 17, 2011, 10:21:11
Pokaż ją Krystalku.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Majoki Lipca 17, 2011, 10:35:08
Mam odratowaną Matyldę, ogryzek - ale kwitła niedawno. Parę dni temu wypuściła nowy, ładny, bordowy jak przystało pęd od korzeni, spod ziemi - a góra dalej nic.  Czemu mi nie rośnie jak Bóg przykazał?....  :(
Pozwoliłam sobie przytoczyć kilka Twoich zdań. :-?
Bardzo Ci zazdroszczę tego, co napisałaś w pierwszym zdaniu. :grin:


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: cymric Lipca 17, 2011, 11:19:39
Może przędzior na stożkach, jego tam nie widać. Stoją wtedy jak zaklęte, liście zdrowe. Ratują się puszczając od dołu lub wytwarzając różyczki pypci w 1 miejscu jak kiedys bodajże hoya Tuberozy. Mogłabym napisać o tym grube tomisko.  :x Gdzieś wstawię foty poglądowe. Po oprysku Magus szaleństwo wzrostu.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Lipca 17, 2011, 11:46:25
Nie "gdzieś" tylko tu wstaw :P


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Sylla Lipca 26, 2011, 22:00:24
Hilfe!

Moja bella w przeciągu kilku dni, tak mi się przynajmniej wydaje, dostała jakiejś choroby. :(
Wcześniej tego nie zauważyłam.
Podłoże ostatnio długo trzymało wilgoć w te deszczowe dni i zaczerniły mi się nerwy wzdłuż liści.

Co to może być?
Jak się tego pozbyć?
Skompostować?
A może obciąć te sczerniałe pędy???

Niestety zdjęcia są komórkowe bo porządny aparat wyjechał na wakacje... :)

(http://img838.imageshack.us/img838/9339/dsc00093g.jpg) (http://imageshack.us/photo/my-images/838/dsc00093g.jpg/)

(http://img810.imageshack.us/img810/1773/dsc00092zr.jpg) (http://imageshack.us/photo/my-images/810/dsc00092zr.jpg/)

Uploaded with ImageShack.us (http://imageshack.us)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: agac Lipca 27, 2011, 07:57:45
Sylwia jak nie przelana i nie przesuszona to może być przędzior.  :twisted: One uwielbiają bellę, Popryskaj ją , nawet tak na wszelki wypadek. Nie wiem czy nie ma za małej doniczki?  :-?


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: gajda266 Lipca 27, 2011, 08:16:14
To raczej słońce,nie żadna choroba.Stoi w zbyt nasłonecznionym miejscu.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Sylla Lipca 27, 2011, 09:33:40
Aga, właśnie nie wiem czy nie jest przelana... :(

Ostatnio podlałam i nie schło podłoże dość długo bo mamy ostatnio bardzo wysoką wilgotność powietrza.
5 dni temy spryskałam confidorem ale teraz się boję czy mimo wszystko nie pozaraża mi innych.

Doniczkę ma 12cm. Chyba dobra?

Olu, Bella stoi na oknie południowym ale pod balkonem i o tej porze roku nie sięga jej bezpośrednie słońce, dopiero jesienią i zimą.

Nie wiem czy jej nie pociachać. Nie wiem czy to zniknie i czy nie warto przyciąć. A o tym, że przędzior kocha Bellę bez wzajemności już właśnie się dowiedziałam... :)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: ursbak Lipca 27, 2011, 10:16:54
Sylla ona jakies ma takie pomarszczone listki- chyba przesuszyłaś- a później zalałaś...i korzenie może podgniwają.
A te nerwy czarniejące to moim zdaniem od słońca- miałam tak samo, przestawiłam dalej od okna i zniknęło.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Lipca 27, 2011, 10:38:45
Wyjmij z doniczki i obejrzyj korzenie - będziesz wszystko wiedziała.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Sylla Lipca 27, 2011, 12:15:23
Tak zrobię. :)

A teraz przedstawię to co przed chwilą przyniósł mi listonosz:
Hoja Obscura.
Czy to normalne, że dostałam roślinkę w takim stanie a mowy o tym w opisie nie było?
Jest jakby przeżarta od spodu. Z góry niewiele widać. Co Wy na to? Co to jest i czy się bać?  :-?

(http://img684.imageshack.us/img684/4686/dsc00098gv.jpg) (http://imageshack.us/photo/my-images/684/dsc00098gv.jpg/)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Sylla Lipca 27, 2011, 13:18:48
Czy to możliwe, że te kropska są od słońca?
Z góry jak widzać jest ładnie wybarwiona. Kropy i dziury widać dopiero od spodu.


(http://img135.imageshack.us/img135/8566/dsc00099fj.jpg) (http://imageshack.us/photo/my-images/135/dsc00099fj.jpg/)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Lipca 27, 2011, 14:21:26
Od słońca nie, to raczej uszkodzenia mechaniczne. Nie wyglądają na świeże, więc nie ma powodu do paniki. Oczywiście zaglądaj sadzonce pod liście (na wszelki wypadek), ale nie pownno być nieszczęścia.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Sylla Lipca 27, 2011, 14:53:31
Dzięki. Trochę mi lżej na sercu. :)
Swoją drogą to krwe mnie zalewa jak niektórzy pakują rośliny. Makabra.
Druga Obscura w paczce ma połamany liść bo zapakowano dwie rośliny wraz z ciężkimi od mokrej ziemi doniczkami. Drugą paczkę też dostałąm felerną- równie mądrze zapakowaną. Finka wypadła w podróży z doniczki i wyrwała się z korzeni. A sprzedawca z tych mądrzejszych .


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: cymric Lipca 27, 2011, 21:31:59
Czy to ten sprzedający i aukcja z Twoją roślinką?

http://allegro.onet.pl/hoya-hoja-obscura-i1718810312.html


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Sylla Lipca 27, 2011, 21:44:01
Tak, pisałam o tym jakiąś godzinę lub więcej temu ale posty zniknęły.
Już przesadziłam do ziemi, skoro to nie choroba to nowe liście powinny być już oki. Wcześniej tam kupowałam i roślinki były oki. Na szczęście to jeden liść tylko.

Dlaczego pytasz? :)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Lipca 27, 2011, 22:37:12
Posty zniknęły, bo to nie jest wątek o allegro.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Viola Lipca 28, 2011, 07:29:39
Sylla, mam obscurę od tego samego hodowcy, od którego kupiła ja Seldon...Ta hoya to rodowita Filipinka, rosnąca w uprawach na świeżym powietrzyu. Moja też ma takie zmiany na spodniej stronie lisci. I jak pisała wczesniej JeyDee - te zmiany sa mechaniczne.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Magda K. Sierpnia 23, 2011, 13:12:00
Co może dolegać mojej belli?
Nie zauważyłam żadnych pajęczynek ani robaków.
Listki są tak jakby lekko odwodnione. Okno północne.
 :(
(http://images38.fotosik.pl/1045/cbe0b5c01a3305b0.jpg) (http://www.fotosik.pl)

(http://images50.fotosik.pl/1065/b288b763c6cceadc.jpg) (http://www.fotosik.pl)

Pod światło:

(http://images35.fotosik.pl/868/5da900c7ded91104.jpg) (http://www.fotosik.pl)



Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Sierpnia 23, 2011, 15:21:04
Moim zdaniem dolega jej przędziorek. Nie myłaś jej przypadkiem niedawno ? To by tłumaczyło brak pajęczyn.
Ewentualnie coś dolega korzeniom - wyjmij z doniczki i zobacz co tam jest grane.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Magda K. Sierpnia 23, 2011, 15:29:29
Nie myłam.
Ale właśnie wypatrzyłam coś małego (1mm) szybko łażącego na spodniej stronie liści, kolor robala - beżowy/żółty.
Zagazowałam Provado...
 :(
Ale może i Magusem na przędziorka psiuknę?


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Teśka Sierpnia 23, 2011, 15:55:34
Przędziorek na 100%.  Nauczyłam się już go na pamięć :-x.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Magda K. Sierpnia 23, 2011, 16:01:56
 :-x
Pierwszy raz u mnie...


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Filomena79 Sierpnia 23, 2011, 16:55:23
I niestety bella ma do niego szaloną skłonność (albo on do belli).
Powodzenia w zwalczaniu!


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Magda K. Sierpnia 23, 2011, 17:01:25
Dlatego już od dawna mam ten Magus w pogotowiu.  :-)
Okoliczne rośliny pewnie też mam spryskać?


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: ursbak Sierpnia 23, 2011, 17:35:19
Nie zaszkodzi sąsiadek popryskać zapobiegawczo...


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Magda K. Sierpnia 24, 2011, 14:23:00
Spryskałam magusem całe towarzystwo.
Czy mam powtórzyć oprysk za jakiś czas? Na opakowaniu nie ma nic na ten temat.
I czy podlać też tym roztworem?


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Madziara Sierpnia 24, 2011, 14:59:29
Prosze pomozcie mi cos stalo sie mojej kerri :-( .Ma dwa liscie tak jak by zzarte przez cos i zostaje w tych miejscach cieniutki jakby pergamin.Nie wiem co z tym zrobic,czy to rzeczywiscie jakies robale,czy moze slonko poparzylo?Ale na tym parapecie mam wiele roslin to jak slonko,to by chyba nie tylko kerri sobie wybralo ale i inne rosliny poparzylo :-? ?

(http://images50.fotosik.pl/1067/74b8c8c6c1346a73.jpg) (http://www.fotosik.pl)
pierwszy lisc

(http://images41.fotosik.pl/1024/858aaffe5d203adf.jpg) (http://www.fotosik.pl)
drugi lisc

(http://images40.fotosik.pl/1048/cd15cd9b0286dbf2.jpg) (http://www.fotosik.pl)
i oba razem

Tylko te dwa co najwyzej sa,reszta w porzadku


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Sierpnia 24, 2011, 15:30:29
Magda, co to jest - to białe na skraju "dziury" ?
Obejrzyj przez lupę albo spróbuj sfocić.

(http://img38.imageshack.us/img38/451/74b8c8c6c1346a73.jpg)

(http://img31.imageshack.us/img31/9818/858aaffe5d203adf.jpg)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Madziara Sierpnia 24, 2011, 15:49:58
Kurcze nie mam lupy bo mi ostatnio chrzesnica przez balkon wywalila a nie potrafie ustawic takiej opcji w aparacie zeby to z bliska uchwycila(zawsze albo rozmyte albo ciemne mi wychodza).Pod palcami nie wyczuwam zadnego zgrubienia jest plaskie jak ten papierowy lisc.Kurcze dzis juz nie zdaze ale jutro musze kupic lupe i oblukam co to takiego.Dwa dni temu robilam porzadki i sciagalam wszystkie kwiaty z parapetu i nie bylo jeszcze tego.Co za diabli :mad: :mad: :mad:


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: mery Sierpnia 24, 2011, 17:32:46
Poparzenie słoneczne. Ja swojej w ubiegłym roku zafundowałam to samo i to na północnym parpecie, nie mogłam uwierzyć. Innym hojkom nic nie było. Wbrew pozorom kerri ma delikatne liście, bo zawierające duże ilości wody.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Madziara Sierpnia 25, 2011, 15:11:55
Obejrzalam ja,to nie robale .Wychodzi na to,ze jednak slonko,widocznie tak jak pisze mery jest bardziej delikatna 8-).Chociaz wciaz mi cos nie gra,bo byly wieksze upaly i nic jej nie bylo i stoi na wschodnim oknie a nie na goracym polnocnym :-?.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: mery Sierpnia 25, 2011, 15:23:23
stoi na wschodnim oknie a nie na goracym polnocnym :-?.

 :shock: Gorące północne okno? :???: Południowe to i owszem, ale północne?
Wschodnia wystawa jest o wiele jaśniejsza i cieplejsza od północnej. 8-)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Madziara Sierpnia 25, 2011, 17:51:36
Przepraszam mery pokickaly mi sie strony :oops:
Oczywiscie,ze poludniowa jest najgoretsza bo sloneczko jest przez cale poludnie.No to juz jestem spokojna :D
Mogla bym zapytac,czy tez tak okropnie mialas spalone liscie i co z nimi zrobilas?


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: mery Sierpnia 25, 2011, 18:14:09
 :D ;)

Poobrywałam poparzone liście ( chyba ze 4), bo poparzenia obejmowały wiekszość blaszki. 2 zostały z małymi plamkami. Nic się z nimi nie działo, z czasem poparzenia skorkowaciały.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Madziara Sierpnia 25, 2011, 18:50:48
W takim razie i ja poobrywam te liscie bo paskudnie wygladaja i szpeca cala rosline :|


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: xmyszekx Sierpnia 26, 2011, 12:52:34
Moim zdaniem to larwy miniarek są przyczyną a nie słońce  :-?, ale tak czy inaczej liście trzeba oberwać  8).


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: mery Sierpnia 26, 2011, 14:05:02
To napewno nie są ślady po miniarkach. Zreszta pisałam u mnie w biegłym roku poparzone liście kerri właśnie wyglądały identycznie. To nie przypadek, że ślady są na liściach najwyżej połozonych (najmłodszych), gdzie operacja słoneczna była największa.
 Larwy miniarek drążą w blaszcze wąskie, dlugie korytarzy.

"Objawy: Wzorki w postaci wąskich, obejmujących całą powierzchnię liścia, korytarzy zwanych minami umieszczonych na wierzchniej stronie liścia oraz okrągłe maleńkie nekrotyczne plamki rozmieszczone grupowo na brzegu liścia."
( http://choroby-szkodniki.pl/?p=493  
http://www.inwarz.skierniewice.pl/klucz/index.php?d=opis&id=293 )

Poza tym w warunach domowych miniarki występuję niezwykle rzadko. 8-)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Sierpnia 26, 2011, 14:13:59
Miniarki raczej nie, ale też podejrzewałam jakieś larwy. Opcja z poparzeniem oczywiście możliwa, bo liście kerrii lubią robić niespodzianki.
Szkoda, że nie możesz pokazać tych białych baboli, bo strasznie mnie ciekawi co to jest :P


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Madziara Sierpnia 26, 2011, 17:39:46
Nie byly to zadne robale na 100 %.Oberwalam te liscie i przyjzalam sie im dobrze,nawet te miejsca o ktore prosila Jola wzielam delikatnie skalpelem podwazylam zeby upewnic sie czy to nie jakies larwy,niestety nie tzn.dobrze :-P ze nie robactwo.Natomiast dzis te liscie tak jak by troche wokolo tych plam zbrazowialy.Zdjecie wstawie za chwile bo wlasnie padl mi aparat i musze go chwile podladowac 8-).


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: xmyszekx Sierpnia 26, 2011, 17:56:43
Aha, to wykasowałam mój dopiero co wysmarowany elaborat na temat miniarek (że wcale nie muszą drążyć długich korytarzy i wzorków, wystarczy  w grafikę Google wrzucić "leafminers" i przejrzeć parę stron) i prośbę o rozdłubanie tego czegoś dla dobra nauki  :-).


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Madziara Sierpnia 26, 2011, 21:01:33
Rzeczywiscie na niektorych zdjeciach dosc podobne do tego co ja mialam,tylko interesuje mnie fakt,gdzie te robale skoro to one :-? :-? :-?
Mozliwe zeby pozasychaly?Bo na tych zdjeciach widac jakby to jakies larwy byly,ale przez lupe ogladalam i dotykalam palcami i rozdlubywalam i nie wygladalo to na larwy :-?

Przed urwaniem lisci(troche zbrazowialy te plamki)
(http://images49.fotosik.pl/1035/49d4de3d86ab9ec7.jpg) (http://www.fotosik.pl)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: xmyszekx Sierpnia 26, 2011, 21:23:42
Wydaje mi się, że nie rozdłubałaś w tym miejscu co potrzeba. Zwróć uwagę, że na liściu po prawej stronie, na godzinie ósmej (mnie więcej :)), jest pod skórką mocno białe zgrubienie. Ono wygląda na miejsce z larwką. To co wykadrowała Jeydee wcześniej. Wcale nie jest ich dużo, jeden osobnik może siać takie spustoszenie na jednym liściu. Bardzo mnie intryguje to zjawisko.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Sierpnia 26, 2011, 22:22:12
No właśnie to wykadrowane wygląda mi na larwę albo kokon po larwie. Że też ta Magda tak daleko mieszka, teraz ciekawość nas zeżre :P :-)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Madziara Sierpnia 27, 2011, 12:27:35
Kurcze to dlaczego tego nie czuc bylo pod palcami,to bylo na rowni z lisciem,bez zadnego zgrubienia.Skupilam sie wlasnie na tych bialych niby? larwach,nawet skalpelem to potraktowalam,bo myslalam,ze w srodku cos znajde.I nic :-? :-?.Dlatego zapytalam,czy moglo to uschnac  i dlatego bylo niewyczuwalne?No coz zagadka nierozwiklana,ale bede miala teraz bardziej na uwadze swoje rosliny,ze jak by cos to wczesniej zidentyfikuje.

Jolu mnie tez szlak trafia,ze mieszkam tak daleko,nie mam odpowiednich srodkow do tepienia owadow i szkodnikow(jedyny jaki tu znalazlam to provado i to wsio).Odzywki,zal mowic a o ziemi nawet nie wspomne :mad: :mad: :mad: i wogole wszystko jest do du.... :-(


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: biala Sierpnia 31, 2011, 10:59:05
I niestety ponownie zawitałam do tego wątku. Właśnie przed chwilą kurier przyniósł mi kupione hoye od kwiaty-isabell i lacunosa jest "trupiata". Wszystkie liście są miękkie bez turgoru, trochę pomarszczone. Jak to ratować? Od razu trochę podlałam i włożyłam do reklamówki, spryskałam wodą, przymknęłam reklamówkę. Tyle mogę zrobić w pracy. Ale co robić w domu? Wysadzić i grzebać w korzeniach? Całą do wody wsadzić? Jestem tak wściekła i tak się o nią boję bo uwielbiam tą hoye i kupiłam ją sobie na zagęszczenie a tu takie rozczarowanie...Ratunku  :sad:


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Sierpnia 31, 2011, 11:16:35
Skoro podlałaś to znaczy, że podłoże było suche ?


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: biala Sierpnia 31, 2011, 11:21:55
Jak pieprz... wszystkie takie mają ale tylko ta jest "umierająca"


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: ciocia_mlotek Sierpnia 31, 2011, 11:24:02
Tak jak sobie przypominam to chyba ta sprzedająca ma jakieś problemy z podlewaniem. Co raz ktoś pisze, że albo na wiór, albo błoto totalne.
W domu wyjmij na w razie co i obejrzyj korzenie. Jeśli ok i tylkoodwodniona to pobyt weworze powinien pomóc.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: biala Sierpnia 31, 2011, 11:26:42
Dlatego że ma problemy z podlewaniem od razu w pracy odpakowywałam bo spodziewałam się podobnie jak ostatnio zalanej (zresztą też lacunosy) niestety tym razem jest wiór... Oby to było tylko z przesuszenia bo zależało mi na dużej rosnącej a nie do ukorzeniania...


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Sierpnia 31, 2011, 11:34:56
Dokładnie, jeżeli korzenie są żywe, to do popołudnia liście odżyją.
Jeżeli nie - rozgrzeb bryłę korzeniową.

Myślę, że to nie musi być problem tej sprzedającej, tylko tego, że te duże hoje przychodzą z giełdy pod Amsterdamem. Są maksymalnie podlane przed transportem i w rezultacie połowa dochodzi zalana. Jak jest ciepło, to podłoże da radę przeschnąć, jak transport idzie zimną nocą - bywa różnie.
Z mojego doświadczenia wynika, że najbezpieczniej jest "wniknąć" w korzenie od razu po zakupie.
Często jedynym ratunkiem jest odcięcie całej (!) bryły korzeniowej i ponowne ukorzenienie.
Nie musi to oznaczać cięcia na kawałki, długie pędy też się ukorzenią 8)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: biala Sierpnia 31, 2011, 11:40:29
Znowu dziękuję za ratunkowe-wsparcie :D Jak widzę zmarszczki na liściach to od razu mam palpitacje bo już raz nie udało mi się z dużej hoyi nic uratować (ta nieszczęsna marlea nagle zaczęła coś tam wypuszczać z jednego 7 cm kawałka i nagle padła) więc boję się. Jeszcze brakuje mi pewności i doświadczenia w "hojkach" dlatego później was zamęczam  :oops:


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: biala Września 01, 2011, 08:17:12
Niestety korzeni właściwie brak. W domu okazało się że serpens też ma pomarszczone listki, a po wyciągnięciu z doniczki zobaczyłam obraz nędzy i rozpaczy czyli właściwie błoto a nie korzenie. Także czeka mnie ratowanie dwóch hoyi na których najbardziej mi zależało zwłaszcza na serpen  :mad: I jeszcze się boję o jej "pałkę z nasionkami". Na razie obie wymyte z ziemi są zamknięte w pojemniku by trochę wigoru nabrały a zaraz po pracy będę dokładny przegląd robić. Co da się posadzić to posadzę a reszta do ukorzenienia wiec proszę ładnie o kciuki za udana reanimację :D


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: ciocia_mlotek Września 01, 2011, 09:35:40
A warto się bawić w ratowanie resztek korzeni? Może odetnij całą bryłę i normalnie długie ukorzeniaj od nowa. Mi serpens kwitła w czasie ukorzeniania więc może twoja strąka nie straci. Byle zapewnić jej wilgotność z dala od słońca.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: koki Września 01, 2011, 09:48:29
Myślę, że to nie musi być problem tej sprzedającej, tylko tego, że te duże hoje przychodzą z giełdy pod Amsterdamem. Są maksymalnie podlane przed transportem i w rezultacie połowa dochodzi zalana. Jak jest ciepło, to podłoże da radę przeschnąć, jak transport idzie zimną nocą - bywa różnie.
Z mojego doświadczenia wynika, że najbezpieczniej jest "wniknąć" w korzenie od razu po zakupie.

Bywa ,że to holenderskie  "podlanie" jest swoistym ratunkiem ,zdarzało mi się w celach poznawczych odkopać rośliny dopiero co odcięte i wysadzone w podłoże ,kompletnie bez korzeni m.in taka była serpenska i lacunosa z wiosennych zakupów .Serpens nie ukorzeniły się może trzy pędy , lacunosy jeden nie odzyskał jedrności do dzisiaj ,ale rośnie już dalej "normalnymi" liśćmi.
Dla nas hoja to obiekt westchnień dla producenta tylko towar.
WSZYSTKO pochodzące ze źródła wymienionego przez Jey ZAWSZE przychodziło zlane do bólu.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Września 01, 2011, 10:05:10
WSZYSTKO pochodzące ze źródła wymienionego przez Jey ZAWSZE przychodziło zlane do bólu.
A wiesz, że ja tego naprawdę nie rozumiem ? Przecież sadzą w torfie, żeby transport był lżejszy, to czemu do diabła leją tyle wody ?! Na wagę sprzedają czy co ? :x

Biała, jeżeli korzenie masz nitkowate to odcinaj wszystko. Jak chcesz to jeszcze raz możemy tu napisać jak ukorzenić duże pędy.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: biala Września 01, 2011, 10:10:22
Nie trzeba doskonale pamiętam i z sukcesem ukorzeniam długie pędy belli dzięki waszym radom :D Właśnie jak wrócę do domu to mam zamiar dokładnie każdą sadzonkę przejrzeć w jakim jest stanie, czy odzyskała wigor i czy ma korzenie i w jakim ewentualnie są stanie. Kilka widziałam tak na oko że jest ok ale reszta jest do ponownego ukorzenienia.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: koki Września 01, 2011, 10:40:04
WSZYSTKO pochodzące ze źródła wymienionego przez Jey ZAWSZE przychodziło zlane do bólu.
A wiesz, że ja tego naprawdę nie rozumiem ? Przecież sadzą w torfie, żeby transport był lżejszy, to czemu do diabła leją tyle wody ?! Na wagę sprzedają czy co ? :x

Też nie bardzo pojmuję ,ale wiem ,że czasem ratowało to życie roślinie. Inna bajka jak idzie do dalszego handlu i przeleży bez indywidualnej opieki na półce , roślina zaczyna mieć problem.
Ściągałam nie tylko hoje ,wszystko zlane, chirita w błocie przebój sezonu  :x .Bardziej docelowo irytujące jest to plątanie roślin/sadzenie w osłonki/ na pałąki tuż przed transportem, zauważasz gwałt na pędach i korzeniach,jak zaczyna coś schnąć czy zwijać liście .
Dla producenta czy pośrednika to tylko towar, liczy się ze stratami. Ot, handel.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Września 01, 2011, 12:09:37
No wiem, że towar, ale towar to pieniądz, więc powinien być cenny :P


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: ciocia_mlotek Września 01, 2011, 12:12:59
Może inaczej. Towar towarem ale dbanie o klienta zapewnia jego powrót. I na odwrót


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: koki Września 01, 2011, 12:31:22
Dlatego nie nadaję się na hurtownika ;-) pracowałabym 100 godzin na dobę przesadzając ,sprawdzając ,zmieniając podłoże i inne takie nie do ogarnięcia  :-)
Podstawa co ciocia pisze  - po co  towar jak brak klienta  :) tyle ,że jak ten holenderski desant przychodzi na miejsce, wygląda absolutnie "kwitnąco"  ,przy szybkim i dużym obrocie pośrednik nie jest w stanie zauważyć ,że coś jest nie tak , problemy wyłażą po czasie - w dużym procencie wszystko jest w porządu. Gdybym upierdliwie nie grzebała w korzeniach ,też byłabym nieświadoma. Przy zgrzewce roślin mogłam sobie na to grzebanie pozwolić  8)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: ciocia_mlotek Września 01, 2011, 12:40:54
Bez przesady ta osoba chyba aż takiego obrotu nie ma???? Tak patrząc po allegro. A fakt jest taki, że coraz więcej osób mówi, że więcej u niej nie kupi.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: koki Września 01, 2011, 13:35:59
Nie wiem ciociu - nie oceniam  :) Piszę tylko o swoim doświadczeniu w tej materii, miałam możliwość dotknąć tematu osobiście. Oczywistym jest ,że do właściciela powinna dotrzeć roślina w dobrej kondycji za jaką płacił ,co czasem nieświadomie dla sprzedającego może niezadziałać. Warto zwracać uwagę u źródła , pewnie zareaguje na problem.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Sylla Września 01, 2011, 19:06:11
Bez przesady ta osoba chyba aż takiego obrotu nie ma???? Tak patrząc po allegro. A fakt jest taki, że coraz więcej osób mówi, że więcej u niej nie kupi.

Powiem tak: wiele hoi kupiłam u Isabelle. To przemiła i kontaktowa osoba, naprawdę. :) Zawsze odbierze telefon, pogada itd. Ale wiele z nich padło. :(

Od dawna marzyłam o linearis, wiecie, takiej długiej, gęstej jak Wy macie. :) Kupiłam dwie, niedawno. Jedna przestaje się trzymać kupy. Na stówę jej nie zalałam, nie zasuszyłam ma optymalne warunki. Ręce mi opadają i dlatego przerzuciłam się na sadzonki. Długo rosną ale za to od zera wiem co mam w doniczce, podłoże znam bo robię sama itd. Nic mi nie chrupie.

Jak byście przejrzały moje posty z tego wątku, ratowałam 90% hoi od Isabelle. I zawsze się skuszę na coś, choć ostatnio rzadko, no i potem nie gra. Jest zakup, potem cięcie, przesadzanie, ukorzenianie i rąk opadanie. :(

I Isabelle czyta nasze forum, wie w czym problem bo nawet ostatnio opisuje swoje aukcje pomieszanych odmian jako "minibelle i shepherdii", wysyłała mi w późniejszym terminie graciliski, bo mówiła, że wczoraj podlewała i nie chciała by się zgotowały. Myślę więc, że zdaje sobie po części sprawę z "wad" produktów, które kupuje ale co ma zrobić? Nie będzie przesadzać i ratować sama bo to jej się nie opłaca. Normalne przecież. Kilka odmian isabellowych trzyma się jednak jak pijany płotu. :D


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: ciocia_mlotek Września 01, 2011, 19:24:56
Bycie miłym i sympatycznym nie tłumacy sprzedawania bubli. To, ze ona takie dostaje też, wybaczcie, nie tłumaczy. Bo to najłatwiej zrzucić winę. Skoro, jak piszesz, zdaje sobię sprawę z wad i mimo wszystko je sprzedaje to dla mnie coś tu nie gra. A co ma robić? Zmienić dostawcę albo branżę. No tak, ale to się nie opłaca :/


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: ciocia_mlotek Września 01, 2011, 22:17:05
A jasne póki będą klienci.... Ja na pewno nie będę :)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Sylla Września 01, 2011, 22:21:01
Bycie miłym i sympatycznym nie tłumacy sprzedawania bubli. To, ze ona takie dostaje też, wybaczcie, nie tłumaczy. Bo to najłatwiej zrzucić winę. Skoro, jak piszesz, zdaje sobię sprawę z wad i mimo wszystko je sprzedaje to dla mnie coś tu nie gra. A co ma robić? Zmienić dostawcę albo branżę. No tak, ale to się nie opłaca :/

Nie sposób się nie zgodzić z Tobą, Ciotka. :)

Myślę, że po takim zainteresowaniu isabell branży NIE zmieni. Na stówę. :) 

Ty się prężysz i spinasz, żeby roślince zrobić dobrze. Ktoś inny nimi handluje.
Przy czym Isabell nie ukrywa, że hojami handluje i nie kłamie, że jej rośliny pochodzą z nadwyżek domowych jak niektórzy, których hoje "z domowych nadwyżek" są świeżo po transporcie z daleka, potem cięte na pojedyncze liście i znów idą w drogę... A potem się dziwimy, że przychodzi jakaś padaka.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: ciocia_mlotek Września 01, 2011, 22:34:32
Ale ja nie zarzucam kłamstwa. Handluje, ok. Biznes jak biznes. Ale jak pójdziesz i zamówisz w sklepie AGD lodówkę, która przyjedzie uszkodzona to gucio cię będzie interesowało tłumaczenie sprzedawcy, że taką dostał od hurtownika. Bo co to jest niby za wytłumaczenie? Jesteś klientem i kupując towar oczekujesz, że będzie on miał jakość. A to czy to lodówka czy roślina...Wiadomo, z roślinami troche inaczej, bo to żywe i różnie może być. Ale dbałość o to by roślina była zdrowa w dniu zakupu (roślina to również jej korzenie) należy do sprzedającego i klient ma prawo tego żądać. Jako klienta nie interesuje mnie czy sprzedawca obraca pięcioma czy setką roślin tygodniowo. Oczekuję profesjonalizmu. A jeśli wiem, że u danego sprzedawcy "wypadki" są codziennością to nie uważam go za profesjonalnego. Proste


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: koki Września 02, 2011, 10:00:29
No, ale ciocia , to wg. powyższego każdy profesjonalny sprzedawca powinien lodówce zajrzeć w bebechy ,a drugi przeglądnąć korzenie przed wysłaniem ?
Forma dostarczenia bezpiecznie rośliny ,jakby się nie starać nie jest korzystna dla jej kondycji.
Każdy towar można reklamować jeśli nie spełnia oczekiwań a profesjonalny sprzedawca powinien optymalnie wyjść na przeciw.
Odezwałam się , bo wiem z doświadczenia ,że nie zawsze się wie o problemie.Wysłałam kiedyś Basi , trochę kumotersko , bo napisała "wybierz mi najładniejszą" No to wybrałam piękną kupę zieleniny i wysłałam.Na drugi dzień Basia przysyła mi zdjęcia , bo przesadzała nieszczęsną - a tam zamiast korzeni zwitek przegniłych nitek/hoja w Holandii tuż po dostawie/ gdyby mi nie pokazała wówczas nie uwierzyłabym.Jak nie patrzeć dostała kupę pędów do korzenienia a przecież nie o to chodziło. Wiele roślin pochodzących  stamtąd jest traktowana poniżej czegokolwiek akceptowanego przez osobę choć trochę lubiącą zielone.   


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: oslo Września 02, 2011, 11:03:45
Wtrącę moje 5 groszy do tego ogródka. Popieram w 100% Ciotkę. Jak przychodzą lodówki, samochody i coś tam jeszcze, sprzedawca przyjmując to na stan sklepu bierze na siebie odpowiedzialność (rękojmia). 
Ludzie sprzedają rośliny, ale sprzedają też ryby, ptaki, koty i psy. O ile są hodowle domowe, to są też transporty z końca świata. Czy kupiłybyście niespotykaną, ale martwą rybę, bo padła po przybyciu do sklepu, a sprzedawcy i tak ją wycenili i sprzedają?
Jeśli szanowna Izabell chce sprzedawać kwiaty, musi udzielić rękojmi, jak każdy inny sprzedawca. Nigdy u niej nie kupowałam nic, i chyba nie kupię. Ma ona obowiązek przed sprzedażą obejrzeć towar i rzetelnie go opisać. A wy, kupując rośliny, macie prawo je reklamować, jeśli są padnięte lub jakieś tam chore. Prawo rynku i ustawodawstwo.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: ciocia_mlotek Września 02, 2011, 11:07:34
Tak i nie. Podejrzewam, że duże sklepy agd nie sprawdzają czy każda lodówka działa :). I oczywiście od tego są reklamacje. Natomiast jeśli takiemu sprzedawcy trafia się seria reklamacji produktu z jednego źródła to chyba coś z tym robi? W przypadku roślin, chyba mniej zachodu by było ze sprawdzeniem tych korzeni niż ciągłym uwzględnianiem reklamacji? Poza tym koszty. Jeśli jako sprzedawca zechcesz u hurtownika reklamować towar to myślisz, że tą reklamacje przyjmie jeśli ty już zdążyłaś sprzedać, wysłać i sama otrzymać reklamację? Hurtownik ci powie - to jest roślina i w ciągu takiego czasu dużo mogło się stać. Zalać mogła Pani lub kupujący, albo mogło się stać tysiąc innych rzeczy. Jeśli zajrzysz w korzenie zaraz po dostawie to spokojnie możesz reklamować.
Niezaglądanie i niesprawdzenie czy roślina na pewno jest zdrowa (roślina składa się z części naziemnej i podziemnej) to niedbalstwo, które szkodzi zarówno sprzedawcy jak i kupującemu. Zdania nie zmienię


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: oslo Września 02, 2011, 11:25:10
Decydujesz się na handel - bierzesz odpowiedzialność za to, co sprzedajesz, niezależnie czy to jogurt, stal hartowana, czy motyle.

Duże markety nie sprawdzają każdego sprzętu oddzielnie, ale nie robią problemu ze zwrotami czy reklamacją - biorą i z reguły nie dyskutują.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: koki Września 02, 2011, 11:36:11
I ja się również pod tym podpisuję , chciałam zwrócić uwagę ,aby właśnie odwoływać się do źródła bezpośrednio reklamując . Powtarzalność nieprawidłowości może wynikać z braku wiedzy o nich , bądż brawury bo raz się udało to i następnym przejdzie . Jak zaczną się pojawiać nagminne reklamacje a co za tym idzie straty ,czas się zastanowić czy tędy droga...
Jak nie patrzeć to odbiorca jest najlepszym żródłem informacji...


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: ciocia_mlotek Września 02, 2011, 11:41:45
Koki ale w zasadzie dyskusja nie jest na temat tego, czy sprzedawca allegro przyjmuje reklamacje (choć niestety widzę nie ma powodu bo nikt ich nie składa a jedynie płacze nad zalanymi :)  ), tylko na temat w ogóle sprzedawania roślin w takim stanie. Ktoś wyżej napisał, że ta pani czytuje nasze forum. Nawet jeśli nie dostaje bezpośrednio od klientów zażaleń to chyba powinno jej dać do myślenia to co piszemy tu - nie od wczoraj. Takie myślenie długoterminowe. Teraz może nie ma strat bo ludzie nie reklamują, ale już straciła co najmniej kilku potencjalnych klientów.

Swoją drogą trochę off top zrobiłyśmy. Modki kochane, przeniesiecie nas z tą dyskusją gdzie trzeba? :)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: biala Września 02, 2011, 11:50:44
Ło matko... ale dyskusja się tu rozwinęła właściwe przeze mnie...  :shock: Pisałam już dwa razy do Isabell najpierw w sprawie lacunosy zaraz po rozpakowaniu kwiatków (równocześnie na forum was się pytałam jak szybko działać) a drugi raz następnego dnia z samego rana jak się w domu okazało że serpens też jest cała pomarszczona. W obu przypadkach zobowiązała się do zwroty kosztów za hoye jeżeli nie uda się ich uratować. I jeżeli faktycznie nie uda mi się choć połowy odratować to będę o to wnioskowała. W sumie to nie wiem czy już powinnam się czegoś domagać bo lacunosa cała jest do ukorzenienia, wszystkie korzenie zgniłe. Serpens dwa kawałki ma z ładnymi korzeniami resztę ukorzeniam.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: ciocia_mlotek Września 02, 2011, 11:55:22
Ja uważam, że powinnaś. Bo kupowałaś rośliny ukorzenione, rosnące a nie sadzonki do ukorzeniania czy ratowania. Odpowiedź - jeśli nie uda się uratować mnie by nie satysfakcjonowała. Rośliny są do zwrotu i albo wymiany albo zwrotu kasy. Trzeba sprzedawców uczyć.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: oslo Września 02, 2011, 12:01:50
Ja uważam, że powinnaś. Bo kupowałaś rośliny ukorzenione, rosnące a nie sadzonki do ukorzeniania czy ratowania. Odpowiedź - jeśli nie uda się uratować mnie by nie satysfakcjonowała. Rośliny są do zwrotu i albo wymiany albo zwrotu kasy. Trzeba sprzedawców uczyć.

Popieram. Nie czekaj, tylko działaj.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: koki Września 02, 2011, 13:40:37
Ciocia  :) ja się opieram na swoich doświadczeniach.
Pakowałam dzbanek dla zresztą przemiłej naszej forumki , śliczny był ,zdrowiutki a dotarł do adresata w dobę zresztą,  zżarty grzybem strzęp.W życiu bym nie uwierzyła ,że tak może się zadziać i gdyby nie forum - nadal byłabym nieświadoma , bo dowiedziałam się o problemie tutaj , przypadkiem i można było sprawę jakoś załatwić.
Dlatego się odzywam,żeby pisać bezpośrednio jak coś jest nie tak  8)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: biala Września 02, 2011, 13:42:46
No dobra zrobię jak mówicie choć mam opory jakieś takie dziwne... Ale z drugiej strony macie racje kupowałam zdrowe, ładne rośliny a dostałam trupy do ratowania, gdzie może jeszcze serpens tanio wylicytowałam ale lacunosa już za ponad 30 zł była i szkoda pieniędzy bo też nie wiadomo co się ukorzeni a co nie... Napiszę zobaczymy co dalej. W sumie najbardziej satysfakcjonowały by mnie nowe rośliny ale z drugiej strony jak ja odeślę te już pocięte jakby co... gdzie wiadomo że już się trochę "odmarszczyły" (serpens bo lacunosa niestety nadal miękka)...

Dobra wracając do głównego tematu wątku... jak najlepiej ukorzeniać serpens? 80% tych kawałków do ukorzenienia jest na zasadzie jeden, gruby, 1,5 cm kawałek łodygi i od niego ok 10 rozgałęzień (czyli miękkie łodygi z liśćmi). Wczoraj tylko oczyściłam rośliny z martwych korzeni choć w zasadzie nie było co usuwać bo nic nie było i powsadzałam każdą taką sadzonkę w kubek z mchem i szklarenki całość (jakoś w mchu dobrze ukorzeniają mi się hoye bo w ziemi zdarzyło mi się że nagle padły). Boję się tylko czy taki krótki kawałek łodygi dobrze się ukorzeni. Macie jakieś inne sposoby na serpens? Jak najszybciej ją ukorzenić?


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Września 02, 2011, 15:45:43
Krótki kawałek pędu może się ukorzenić, to nie problem.
Ale...
Czy odcięłaś kawalątek końca ? Poleciał sok ? Jeżeli tak to w porządku, jeżeli nie to odetnij i sprawdź czy pęd w tym miejscu jest na pewno żywy.

Nie dzieliłam wątku, bo uznałam, że w sumie dyskusja jest na temat - wszystko się kręci wokół przyczyn choroby.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: koki Września 02, 2011, 16:16:49
Mnie się fajnie ukorzeniły spore pędy w spagnum, podpięte na całej długości pędu. Wykorzystałam pojemniczek marketowy po cieście , taki przezroczysty, zamykany - sam w sobie jest szklarenką   :)  Patent Goll  :D


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: ciocia_mlotek Września 02, 2011, 17:41:13
Koki, tak pisałaś kilka razy jakie miałaś doświadczenie. Rozumiem. Nawet się nie spodziewałaś, że  mogły paść rośliny w drodze, że najwyraźniej przyszły "wadliwe" z tej Holandii. Ok, to raz. Bo to właśnie doświadczenie powinno cię nauczyć, że się stan roślin sprawdza przed dalszą ich sprzedażą :) ( i po raz kolejny napiszę, że roślina nie składa sie tylko z "wiechcia" u góry ale również korzeni).
Za pierwszym razem to może byc i wytłumaczenie, że takie przyszły od hurtownika. Cóż, każdy błędy popełnia. Ale jeżeli jest to nagminne a tłumaczenie wciąż to samo to coś jest nie tak


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: koki Września 02, 2011, 18:41:32
Fakt, jest coś na rzeczy ,jeśli jest to nagminne, nie śledziłam wątku.
Zastanawia  serpenska , trochę czasu zajmuje zanim zwiotczeje.Ja nie chcę nikogo bronić , nikogo oceniać, przytaczam tylko fakty z mojego życiorysu,że może się coś zadziać poza naszą świadomością na co nie mamy większego wpływu  :)
To nie tak ,że przyszły wadliwe na przykład- bo to widać po dniu nawet. Każda z nich jest nosicielem bakterii ,zarazków jak i my, które w nieodpowiednich warunkach się namnażają. Transport,brak cyrkulacji powietrza,wilgoć i sto innych czynników mogą wpłynąć na ich kondycję. Dzbanek mnie zszokował , bo WIEDZIAŁAM co spakowałam i widziałam co doszło. Gdyby nie wiarygodność drugiej strony i moja pamięć do roślin nie uwierzyłabym  :)
Nie piszę tego w nawiązaniu do sytuacji białej, ale ogólnie, bo powinna reklamować - kupiła zdrową roślinę , nie miała szans sama ją umordować w takim czasie i powinna zdrową dostać bez względu ile zapłaciła. Nie kupowała pędów do korzenienia i kłopotu.
Fizycznie niemożliwe jest dla hurtownika przemacanie korzeni każdej roślinie  :) w dostawie przychodzi kilkaset roślin naraz.
Żeby jasność była   :) nie mam z  sytuacją powyżej nic wspólnego  :)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: oslo Września 02, 2011, 22:05:13
Koki, nie zgadzam się w jednej sprawie. Hurtownik powinien sprawdzić towar. Nie daje rady sam, zatrudnia pracowników, wolontariuszy itp. Jeśli nie chce nikogo zatrudniać - przyjmuje reklamacje lub rękojmie bez gadania.

P.S. Martwi mnie, że to Agnieszka ma kłopot, a nie sprzedawca. Sprzedająca jest miła i tłumaczy się, ale nie przyjmuje do wiadomości, że sprzedała bubel. W efekcie kupujący ma poczucie winy i obowiązku w stosunku do rzeczy, którą kupił, a która nie jest zgodna z tym, czym miała być. Pięknie scedowane poczucie winy i zobowiązań. To Agnieszka wydała pieniądze i jest oszukana, a nie pani sprzedająca, która handluje wybrakowanym towarem, który może sprowadzać nawet z Księżyca. Tak wygląda sytuacja z boku. Kończę sprawę, bo się denerwuję.
Pozdrawiam.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: koki Września 03, 2011, 11:07:01
Wyluzuj  :) w "ps." masz rację w pełni.
Moją intencją było ,żeby kupujący mający problem zwracał się bezpośrednio do sprzedającego , żalił - szukał pomocy tutaj ile wlezie jak zaistnieje okoliczność .
Wolontariat jak już są takie szlachetne zapędy lepiej kierować ku potrzebującym - chorym dzieciom,starszym osobom czy zwierzętom, niż grzebaniu w doniczce.
Mało kto się zastanawia jaką traumę przeszedł przed śmiercią plasterek szynki czy kiełbasy zanim się nim stał - bo to łańcuch pokarmowy .  Kupno-sprzedaż to handel i nie ma co tutaj dorabiać ideologii. Jak nie będziesz dbał o klienta, klient nie zadba o Ciebie - wszystko w temacie z mojej strony  :)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: isabell Września 03, 2011, 21:41:35
Witam, może zajmę głos w tej sprawie.Po pierwsze zobowiązałam się od razu do zwrotu pieniędzy, ZAWSZE klient jest najważniejszy i ma rację, a przy sprzedaży wysyłkowej to już całkowicie .
Poza tym pakując sadzonkę jednopędową można ją doskonale zabezpieczyć i oddycha , a pakując gęste rośliny drobnolistne ,które rosną w lekkim podłożu -----------muszę je zabezpieczyć porządnie,żeby nie rozsypały się w pudełku, a przy minionych upałach -- nie ma 100 % gwarancji, bo albo gęsta rośłina się rozsypie , albo zagotuje i to właśnie spotkało lacunoskę -- nic innego --- nie przyszła zalana ,część hoyek miała wbite bolczyki od kropelkowego nawadniania , moje auto jedzie z NL maksymalnie 11 h z kontrolowaną temperaturą,
launosy które mam dalej -jeszcze kilka szt mają zielone grube zdrowe liście i rosną , mogę załączyć zdjęcia,
ale mając na myśli tą jedną lacunosę-była ona jedną z najładniejszych --pakując ją pomyślałam ,że śliczniutka, nie było żadnych wiotczejących liści itp..
to ,że miała sucho to przecież oczywiste-jak inaczej ją wysłać przy wysokiej temperatrze która była? podlana doszłaby zgnita całkowicie.
Nigdy ,ale to nigdy nie tłumaczyłam się ,że takie kwiaty dostaję -------NIDGY------ to biała stwierdziła ,że nie ma do mnie pretensji , bo ja tych hoyek nie hoduję tylko sprzedaję

Ja od razu napisałam ,że zrobię zwrot za hoye , biorąc na siebie całą odpowiedzialność za transport,  miałam na  myśli tylko , pisząc ,że jak sie nie uda uratować ---tylko to,że wczoraj ta hoya była pięknie mocno zielono zdrowa , nie miałam na  mysli ukorzeniania , zabiegów itp...
po prostu jak minął kolejny dzień ,dwa --wystarczyło napisać, zwrot za hoye dawno byłby na koncie białej,

Drugi temat :
Sylwio -pokazujesz zdjęcia pięknie kwitnącej minibelle w tydzień czy dwa po zakupie i piszesz,że przyszła zalana i musiałaś ukorzeniać , piszesz ,że Twoje hoye raz są zalewane po brzeg, raz mają sucho ,ale wszystko moja wina , a ja mam je u siebie czasem tylko kilka dni, wysyłałam Ci zawsze od ręki--bo po PzA od razu dzwoniłaś ,żeby już natychmiast wysyłać , ja Ci poradziłam to właśnie forum, żeby się dowiedzieć z praktyk dziewczyn jak najlepiej  itp
,rozumiem wszystko --przyjmuje każdą reklamację , każdą -błędów nie popełnia ten,kto nic nie robi ,ale pierwszy powinien być kontakt ze sprzedawcą
wybrałam Ci najładniejsze linearis -prosto z dostawy -na pewno nie zalane w czasie dostawy i po niej ,  skoro piszesz ,że już wiesz,że najważniejsze od razu ,,zajrzeć pod spódnicę'' czyli sprawdziłaś korzenie linearis 2 tyg temu albo i dalej --dlaczego nie było żadnego maila od Ciebie ,ani telefonu????
Czy na hoye jest tylko jeden koronny argument - przelana ?? Wolałabym po prostu rozmowę , podzielenie się uwagami , bo wiadomo ,że duże rośłiny znacznie gorzej się zabezpiecza niż wysyłane liście ,
gdy Basi wyleciała w paczce lacunosa --duża,gęsta ,podłoże sama próchnica , to wiadomo juz dla mnie było , po rozmowie z nią , że muszę inaczej , w sensie--szczelniej zabezpieczać je na drogę ,
i właśnie lacunosy są najtrudniejsze do wysyłki i miała prawo tak zareagowac przy upale, a ja biorę za to odpowiedzialność----CAŁKOWITĄ--
 
Więc Oslo nie oszukałam Agnieszki i nie zamierzam .


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: biala Września 05, 2011, 07:38:36
Mnie się fajnie ukorzeniły spore pędy w spagnum, podpięte na całej długości pędu. Wykorzystałam pojemniczek marketowy po cieście , taki przezroczysty, zamykany - sam w sobie jest szklarenką   :)  Patent Goll  :D

Co znaczy podpięte? Jakoś nie mogę "zajarzyć" o co chodzi... :-?

A co do Isabell tak jak już pisałam zobowiązała się do zwrotu pieniędzy natychmiast po moim (w sumie mojego M) mailu. Ja tak jak już jej pisałam wolę poczekać bo czułabym się jak złodziej mając rośliny choćby i nie ukorzenione i jeszcze żądać pieniędzy. Ja się tak czuję...nikt we mnie poczucia winy czy odpowiedzialności nie zrobił...Co nie znaczy że nie będę chciała pieniędzy, wolę jeszcze te kilka dni poczekać, poobserwować rośliny i tyle. Z mojej strony to tyle w temacie bo o ścisłość to zapytałam się jak ratować hoye a nie co robić ze sprzedającym (nie wliczając zapytania czy powinnam od razu żądać zwrotu gotówki ale to już było po tym jak dyskusja była rozwinięta). Ja do isabell pretensji na razie nie mam, jesteśmy w kontakcie, od niczego się nie miga i tyle. Na tapecie obecnie mam ratowanie czy tez ukorzenianie tych marud :)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: koki Września 05, 2011, 08:11:51
Ja rozkładam pęd na całej długości na spagnum i żeby w międzywęźlach przylegał do podłoża wbijam takie szpilki-haczyki , można zrobić np.ze spinacza biurowego taką "podkówkę"  Kurczę ,proste jak drut a trudno wytłumaczyć  . Zrobię zdjęcie, to Ci pokażę.Tak będzie najprościej  :)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: biala Września 05, 2011, 08:18:19
Ok już wiem o co ci chodzi :D Nie byłam pewna temu dopytywałam :P


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: oslo Września 05, 2011, 09:50:15
Droga Isabell - jak sobie przeczytasz moje wypowiedzi, bez emocji, okaże się, że ciebie o oszustwo nie posądzam. Moje zarzuty są jedynie natury etyki prowadzenia biznesu i to nie bezpośrednio do ciebie, ale do każdego, kto sprzedaje cokolwiek (czyli jednak dotyczą również ciebie jako firmy). Miło, że zaglądasz na forum i dzięki temu masz okazję na ogląd sytuacji z drugiej strony.
Swoje zdanie podtrzymuję. Nie mam zamiaru nikogo obrażać. Pozdrawiam
Marzena :)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: koki Września 09, 2011, 14:31:55
Moje hoje nie chorują odpukać ,ale mam inny problem  :-?
Rosną pięknie ,ale wg.mnie zasuszają zbyt dużo młodych liści i klujących pędzików. Nie jest to problem braku wody , bo mają cały czas wilgotne podłoże jak jest ciepło , zraszam , dostały krowieniec w doniczki i docelowo problem dotyczy właściwie tylko nerwusek.
Co mogę robić źle... :(


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: bakcylla Września 09, 2011, 16:00:57
One są wrażliwe na dotyk tak przynajmniej było z moją finką.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: koki Września 09, 2011, 17:41:21
Dzięki  :) chyba mamy to.Mąż uwielbia oglądać i myziać te przyrosty. Ma chłopak szlaban od dzisiaj  :mrgreen:


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Września 09, 2011, 18:46:03
Albo nieodpowiednie oświetlenie. Nie wiem czy nadmiar słońca może powodować taki efekt, ale brak na pewno.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: koki Września 09, 2011, 19:08:34
Oprócz calistophylli , stoją na południowym.
Myślę ,że bakcylla trafiła. Pan Mąż dosłownie zagłaskuje je codziennie , jak widać w efekcie na śmierć  :oops:


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Fiołeczek Września 10, 2011, 09:33:54
Ja też mam problem z hoją :-( Moja Babcia ma wielką Carnosę i dzisiaj podczas podlewania zauważyłam, że liście się lepią a na gałązkach są jakieś brązowe narośle (wygląda mi to na tarczniki) :sad: Macie może jakieś rady jak ją uratować? Umyć dokładnie chyba się jej nie da bo jest wielka (ma około 1,20 wysokości) i jest bardzo gęsto zapleciona na pałąku :sad: A właśnie puściła pąki kwiatowe :-(

Z chemicznych środków w domu mam Talstar, ewentualnie denaturat z mydłem...


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Krystal Września 10, 2011, 09:42:50
Fiołeczku, z chemii to wydaje mi się, że bardziej Provado (Plus AE jest w sprayu) albo Actellic 500. Ale znawczynie niech mnie ewentualnie poprawią. Ile się da  - to usunąć mechanicznie, i wymienić wierzchnią warstwę podłoża w doniczce, a potem pryskać.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Września 10, 2011, 10:21:57
Nie ma co poprawiać (poza tym, że nie wiem czemu każesz wymienić podłoże ? Też można je opryskać albo podlać).
Z tym, że taką dużą roslinę trudno dokładnie opryskać, więc dobrze byłoby zamknąć ją po oprysku na 2-3 dni w worku foliowym.
Z uwagi na pąki kwiatowe, worek powinien być przezroczysty.
Kiedyś któraś z dziewczyn podsunęła pomysł użycia worka z pralni chemicznej. Oczywiście jeżeli masz inny, to latanie po pralniach nie jest konieczne ;)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Fiołeczek Września 10, 2011, 13:10:25
A co sądzicie o tym? :-?
http://allegro.pl/provado-combi-pin-bayer-rosliny-doniczkowe-20-szt-i1799495379.html

Wkurzyłam się na tego tarcznika, hoję wyniosłam na dwór i jest już po 3 myciach (szare mydło rozrobione z wodą) i wypłukana pod mocnym strumieniem wody. Umyję ją dzisiaj jeszcze raz ale wszyscy nieproszeni lokatorzy z rośliny są już usunięci. Teraz tylko zastanawiam się nad tymi pałeczkami żeby zdezynfekować korzenie jak coś jeszcze może siedzieć w ziemi :x Już i tak delikatniej się z nią nie mogłam obchodzić żeby ją umyć.

Chyba, żeby jeszcze profilaktycznie też ją opryskać?



Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Września 10, 2011, 13:47:18
Tabletki Provado są niezłe, z tym że one działają na całą roślinę, nie na korzenie (w tym ich zaleta). Podobnie działa Tarcznik, jest trochę tańszy.
Tarcznik (robal) zasiedla części nadziemne, więc korzeniami nie musisz się martwić.
Przy dużej hoi jest wątpliwe czy dałaś radę usunąć wszystko, więc potrzymaj ją w odosobnieniu przynajmniej tydzień i obejrzyj jeszcze raz.
Tabletki zaaplikuj jak najszybciej.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Basienka Września 16, 2011, 11:09:24
Witam i szkoda że tak późno czytam wasze informacje o sprzedawcach.Otóż ja jakiś czas temu kupiłam lacunose u Isabell i teraz ją muszę ratować.Była niestety przelana i zgniły korzenie.A co do tarczników to ja do wody z mydłem dolewam trochę czystej wódki.Sprawdzałam to na różnych roślinach i działa dobrze i szybko.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: ciocia_mlotek Września 16, 2011, 12:24:37
ALe myjeszc liście tym czy może kąpiesz całe rośliny?


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Basienka Września 16, 2011, 12:46:15
Ja wlewam płyn do spryskiwacza i spryskuje nim dokładnie całą roślinę .


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: katii Października 06, 2011, 12:17:35
RATUNKU , POMOCY  :sad: coś się dzieje strasznego z moją macrophyllą , kilka dni temu nie wiadomo kiedy i skąd pojawił się u niej taki liść i w tempie piorunującym to postępowało więc szybko go urwałam i podlałam sadzonkę previcurem i prysnęłam liście na robale  :-? .Minęło kilka dni i drugi liść wyglądał normalnie , ale dziś i na drugim jest już plamka , co to jest i czy mogę ją uratować   :-? :x . Hoja puszcza pęd ale nie ma więcej liści i jak tego straci to pewnie zdechnie , a to moja najbardziej upragniona  :sad:.Dodam że korzenie zdrowe są.

(http://img21.imageshack.us/img21/8130/p9282152.jpg) (http://imageshack.us/photo/my-images/21/p9282152.jpg/)



Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Października 06, 2011, 13:02:31
Dodam że korzenie zdrowe są.
Rozumiem, że je obejrzałaś ? Bo na zdjęciu wygląda jakby sadzonka stała w błocie.
Tak czy owak ja bym przesadziła do świeżego podłoża i popatrzyła na miejsce w którym stoi - czy nie dmucha na nią powietrze z okna uchylonego w nocy ?


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: katii Października 06, 2011, 13:41:18
Korzenie widać bo pojemnik jest przezroczysty   8), a na zdjęciu jest zaraz po podlaniu previcurem i dlatego tak wyszło pewnie  :-? .Zimne powietrze na nią nie dmucha bo na noc okna nie otwieram , a w dzień raczej ciepło bo to południowe  :-?.

Zdjęcia z przed chwili , wczoraj jedna plama , a dziś już kilka  :sad: .Pod światło wygląda to jak by coś w liściu drążyło tunel  :-? :shock:.

(http://img585.imageshack.us/img585/9619/pa042172.jpg) (http://imageshack.us/photo/my-images/585/pa042172.jpg/)

Korzenie tez chyba zdrowe całe zielone  :-?.

(http://img24.imageshack.us/img24/5500/pa042174.jpg) (http://imageshack.us/photo/my-images/24/pa042174.jpg/)



Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Października 06, 2011, 14:36:28
Korzenie przez kubek wyglądają pięknie, ale...
Zmiany na liściu sugerują chorobę grzybową, która "idzie" po wiązkach przewodzących (tunel po miniarce byłby pod światło raczej przezroczysty).
Jeżeli dobrze rozumiem i nie wyjmowałaś sadzonki z podłoża, to radzę zrób to i pomacaj koniec pędu (nad korzeniami).
Jak się okaże, że pęd zdrowy, to pozostanie ci tylko czekać - Previcur jest najbardziej stosownym środkiem (możesz jeszcze nim opryskać liść i pęd).
Jeśli zaś koniec pędu będzie miękki to odetnij powyżej tego miejsca i ukorzeniaj od nowa.
A po cięciu możesz całą sadzonkę wymoczyć w roztworze Previcuru - ok. 2 godzin w stężeniu takim jak do oprysku.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: katii Października 06, 2011, 19:30:11
Dzięki  spróbuję  mam nadzieję ,że wyżyje :sad:  .Sadzonki nie wyjmowałam , ale zaraz ją wyjmę  8) .A te ciemne ślady to są widoczne tylko pod światło  :-? , tak jak się patrzy to jest tylko jedna mała plama żółto brązowa  :-?.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: katii Października 06, 2011, 20:56:54
Obejrzałam co w ziemi , i nic cały pęd zdrowiutki  :-?, ani jednego zalanego korzonka  :? .Chociaż do zalewania mam skłonność , namoczyłam w roztworze previcuru i czekam :sad: .


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Października 06, 2011, 20:59:55
To jak wymoczysz, wsadź do doniczki i świeżego podłoża. Nie zalewaj i czekaj. Jest szansa, że ten nowy pęd da radę 8)
Aha, nie spłukuj Previcuru, zostaw go na sadzonce.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: katii Października 06, 2011, 21:13:03
Nie spłukiwać  :-? , w sklepie zawsze tłumaczą aby podlać i spłukać z liści  8).


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Października 06, 2011, 21:29:13
Czemu na Boga ?! :eek: To tak jakby kazali opryskać i umyć :x


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: katii Października 06, 2011, 21:32:58
Bo popali liście  :-?, ma działać przez korzenie podobno  :x.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Października 06, 2011, 21:38:38
A jak w nim moczysz całą roślinę to liści nie pali ? Nie mówiąc o korzeniach, one są "ognioodporne" ? :-)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: katii Października 06, 2011, 21:42:41
Ja nigdy nie moczyłam  tylko podlewałam  8) , wydawało się logiczne i na pewno skutkowało  :-) . Stosujemy previcur w  hodowli warzyw bardzo często jak wypadają siewki  :x , podlewa się i spłukuje z liści czystą wodą .Miał działać przez korzenie i zawsze działał  :-).


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: koki Października 07, 2011, 17:29:58
Znalazłam dzisiaj na multiflorce taki nowy przyrost , chociaż wygląda to ładnie , roślina też nie wygląda na chorą żadną miarą , myślę ,że jednak coś jest nie tak i pojęcia nie mam co .Chloroza to nie jest napewno. Szkodnika nie zauważyłam.
W doniczce mam kilka roślin, pozostałe rosną na zielono.

(https://lh4.googleusercontent.com/-Ughus_HbTEA/To8haZgjMtI/AAAAAAAAAMA/iPd0KtTwcG8/s512/IMG_6391.JPG) 

(https://lh6.googleusercontent.com/-Xek_mfB4-As/To8hoosMByI/AAAAAAAAAMI/U_9D8MiNXhY/s512/IMG_6393.JPG)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Basienka Października 07, 2011, 18:35:49
Wygląda jakby jakiś klon nowy powstał,bo na chore liście to one nie wyglądają.Za bardzo jednakowo i regularnie powstały te przebarwienia.Ale szczerze powiem że efektownie to wygląda.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: koki Października 07, 2011, 18:45:41
Mnie się też podoba , ale jakoś w cuda nie wierzę  :) Cały sezon stała na zewnątrz, cały czas kwitnie, nawożona chanelem jak to JD określa - może to jakaś wskazówka  :-?


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: KubaKy Października 07, 2011, 20:44:54
Niedobór mikroelementów ? Magnezu ?
http://www.moj-ogrodnik.pl/prace/Brak-magnezu-powodem-chlorozy-468-a/str0
Ja bym zastosował nawóz mikroelementowy + ew. oprysk z takim nawozem. Powinno wrócić do normy.
Miałem podobnie na chlorancie, przeszło po podlaniu właśnie nawozem mikroelementowym.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: koki Października 08, 2011, 08:30:12
Nie wygląda mi to na chlorozę , dostawała obornik w sezonie i jak wytłumaczyć ,że tylko jeden nowy przyrost tak wygląda  :-?
W doniczce są cztery rośliny od zawsze , każda  nich puszcza nowe liście ,oprócz pokazanej wzorcowo na zielono ,każda albo kwitnie ,albo zakwitnie za chwilę. Problematyczna ma kwiaty na tę chwilę  :-?


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: bakcylla Października 08, 2011, 12:50:02
Może to problem z korzeniami, nie mają zbyt ciasno? Może korzenie się zaplątały i się "podduszają" na wzajem. Moją ostatnio musiałam przesadzić bo właśnie liście zaczęły blednąć. Miała bardzo przerośniętą bryłę korzeniową.
Dodam, że kwitła cały czas tylko ilość kwitków się zmniejszała. Po przesadzeniu ma nowe przyrosty, kwitnie nadal i mam wrażenie, że więcej kwiatków na baldaszku jest.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: xmyszekx Października 08, 2011, 12:57:28
Mi przychodzi na myśl wirus. Albo mutacja spowodowana wirusem.
 Trochę podobne objawy znalazłam tu:
http://www.ho.haslo.pl/article.php?id=1486


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Majoki Października 08, 2011, 15:04:44
Co jest przyczyną zamierania stożka wzrostu,poniżej łodyga i ogonki liściowe czarnieją i w efekcie liście odpadają. Zmiany zaczynają się w takiej kolejności jak napisałam.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Października 08, 2011, 16:03:54
No chyba grzyb :-? Jakby to było przesuszenie to kłopoty zaczynałyby się od liści.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Madziara Października 08, 2011, 16:22:25
A to nie od slonka?


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: koki Października 08, 2011, 18:44:37
Jutro zajrzę w korzenie. Może mieć ciasno, bo nie przesadzana już dość długo.
Mnie też jakiś wirus się tłucze po głowie, ale zupełny brak doświadczenia w temacie wirusów hojowych, poza tym który mnie zainfekował  :)
Myszko to trochę podobne tylko w negatywie , dziękuję podrążę temat  :)
Ona mi prawie zeszła po podaniu podłoża kombinowanego , odratowałam , liście odrosły ładnie , może to odrzut popromienny po starej przygodzie  :-?


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: kiczulka Października 14, 2011, 09:04:43
Moja calycina choruje. Zaczyna się od młodszych liści. Stożek obsechł, zaczątki pączków pospadały. Bakterioza?
Ona w ogóle kiepsko u mnie rośnie, najpierw baaardzo długo się ukorzeniała, a jak juz podjęła wzrost to kołkuje jak nie przymierzając kanyakumariana. Stoi na wschodnim parapecie, przy szybie. Pod tym parapetem kilka dni temu zaczęli grzanie, ale liście odpadały już wcześniej. Co z nią zrobić?
(http://images41.fotosik.pl/1118/0a0c428b513304d6.jpg) (http://www.fotosik.pl)

(http://images45.fotosik.pl/1152/6c05bce386763daa.jpg) (http://www.fotosik.pl)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Października 14, 2011, 10:35:21
W hydro czy w podłożu ? Obejrzałaś korzenie ?


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: kiczulka Października 14, 2011, 10:40:01
W podłożu, nie oglądałam, bo się boję co zobaczę. :P

PS. Ktos wie dlaczego w moim profilu jest awatar bakcylli oraz myszki, oprócz mojego własnego. W Twoim Jey zresztą też :-?


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Października 14, 2011, 10:50:50
PS. Ktos wie dlaczego w moim profilu jest awatar bakcylli oraz myszki, oprócz mojego własnego. W Twoim Jey zresztą też :-?
Ja nie widzę :-?

Obejrzyj korzenie na wszelki wypadek, bo teoretycznie ona się psuje "od głowy".
Szkoda, że nie w hydro, mogłabyś wyciągnąć i wymoczyć w Previcurze.
Proponuję uciąć poniżej zmian i opryskać.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: koki Października 14, 2011, 11:10:13
Mnie się tak zadziało jak zalałam i zdechły korzenie , ukorzeniałam  od nowa.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: kiczulka Października 14, 2011, 11:30:06
Dzięki Dziewczyny.
Uciąć poniżej zmian w jej przypadku znaczy - zostaną dwa dolne liście... :? Ona cała ma ze 40 cm długości.
Chyba utnę i ukorzenię w hydro (nie mogła zachorować latem :x)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: justine Października 14, 2011, 11:44:29
Ratunkuuu!
Kilka dni temu kpiłam na Allegro malunią hoyę Lisę. Tak wyglądała na zdjęciu właścicielki:
http://allegro.pl/hoya-australis-lisa-hoja-okazja-i1865197740.html (http://allegro.pl/hoya-australis-lisa-hoja-okazja-i1865197740.html)

Wczoraj otworzyłam przesyłkę z roślinką. Przyszła ledwo żywa, wyglądała jakby zwiędła. Dwa duże listki całe się chwiały przy każdym poruszeniu pojemniczka, ich łodyżki jakieś takie miękkie i zbrązowiałe - wyglądały na zgniłe lub wyziębione, a dwa maniunie klapnięte i jakieś takie ledwo żywe.  :-(
Była zapakowała w karton, wokół niej powtykane były ścinki papieru, w dużej ilości, ale luźno - że niby izolacja. A na ziemię położono maciupeńki kawałek chusteczki higienicznej.  :-x
Dziś rano wyglądała tak:

(http://images43.fotosik.pl/1151/df99397a9419f566med.jpg) (http://www.fotosik.pl)

(http://images49.fotosik.pl/1125/b1282dfbaaaae440med.jpg) (http://www.fotosik.pl)

(http://images37.fotosik.pl/1114/090ea9a60182fd74med.jpg) (http://www.fotosik.pl)

(http://images37.fotosik.pl/1114/73148c6ec71d54e7med.jpg) (http://www.fotosik.pl)

Co robić, żeby jej nie stracić? Pomóżcie mi ją uratować! Proszę!


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: malenstwo38 Października 14, 2011, 11:50:48
Ja bym zrobiła tak:
wyjęła ją z podłoża, wymyła delikatnie w wodzie o temperaturze pokojowej korzenie i wsadziła do seramiu (uprzednio wypłukanego w wodzie, czyli mokrego, ale nie osiekajacego) i do ciepełka bez podlewania dodatkowego i bez podnoszenia wilgotności. Ratuj! Powodzenia!
Możesz też reklamować, jeśli była źle zapakowana na chłód.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: ciocia_mlotek Października 14, 2011, 11:52:53
Na samej górze działu hoja jest specjalny wątek o chorujących hoyach. Po co tworzyć nowy?

już jest przeniesiony we właściwe miejsce   :)

Miękkie i zbrązowiałe łodyżki nie wróżą dobrze. Jak wyglądały korzonki kiedy odpakowałaś przesyłkę? I jak "wygląda" główny pęd? Jeśli cały jesttaki miękkawy to raczej nic z niej już nie będzie.



Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: justine Października 14, 2011, 11:59:20
Korzonków nie widziałam, są w ziemi. A pęd jest krótki, zaraz go dotknę, bo nawet nie wiem czy miękki, czy twardy!


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: justine Października 14, 2011, 12:01:09
Główny pęd jest raczej twardy.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: justine Października 14, 2011, 12:03:58
malenstwo38, powiedz, czy seramis musi być koniecznie, bo nie mam w domu. Chyba, że polecę do jakiegoś centrum ogrodniczego - dostanę od ręki? Mam keramzyt.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: malenstwo38 Października 14, 2011, 12:06:51
Może perlit dostaniesz, ale ona szybciej wysycha i trzeba pilnować bardziej. Seramisu raczej nie dostaniesz w ogrodniczym. Chyba, że znajdziesz drobniutki keramzyt.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: koki Października 14, 2011, 13:58:03
Myślę ,że szkoda czasu  i zachodu , po mojemu ona gnije i szans nie ma. Trochę chłodu /uważam ,że sam chłód nie był przyczyną/ mokre podłoże, brak cyrkulacji i pozamiatane... Badylek może być twardy,ale jest pewnie zgnity , nakłuj go jak coś z niego się wydali to próbuj ratować  :)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: justine Października 14, 2011, 14:16:21
Buuu, to po hoi???  :sad: Ja nie chcę! :sad:  :sad:  :sad:
Może jeszcze jest jakaś nadzieja? :-?


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: koki Października 14, 2011, 14:29:46
wiesz, nadzieja umiera ostatnia  :)  tnij do zdrowej tkanki , jak została się odrobina to może da radę, jak jej nie ma nie ma szans.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: malenstwo38 Października 14, 2011, 14:32:38
Przede wszystkim wyciągnij ją z podłoża i obejrzyj korzenie. Podejrzewam, że była podlana przed podróżą.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: justine Października 14, 2011, 20:53:07
BINGO! Sprzedawca odpowiedział na moją wiadomość i przyznał, że hoja mogła być zbyt obficie podlana przed wysłaniem. Mam obiecaną nową sadzoneczkę.
Na razie roślinka "suszy się" na parapecie nad kaloryferem. Ale może faktycznie ją wyjąć i sprawdzić te korzonki. Ale nie mam seramisu, więc do czego ją włożyć potem?


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: malenstwo38 Października 14, 2011, 23:49:41
Patrz post 172.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: raflezja Października 15, 2011, 09:15:05
To grzyb? Podlałam previcurem.  A może wciornastki?
Zerknijcie proszę.

H. elliptica:
(http://img845.imageshack.us/img845/3839/elliptica1.jpg) (http://imageshack.us/photo/my-images/845/elliptica1.jpg/)

(http://img831.imageshack.us/img831/9449/sam2645.jpg) (http://imageshack.us/photo/my-images/831/sam2645.jpg/)

(http://img27.imageshack.us/img27/6301/sam2644.jpg) (http://imageshack.us/photo/my-images/27/sam2644.jpg/)




Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: justine Października 16, 2011, 22:08:17
Moja Lisa brązowieje dalej: pierwszy listek zmienił barwę już wczoraj prawie cały i drugi zaczął brązowieć od łodyżki. Wyjęłam wczoraj roślinkę z doniczki, przepłukałam korzonki i osuszyłam. Nie miałam seramisu, więc włożyłam do mieszanki podłoża storczykowego i ziemi uniwersalnej. Nie podlewałam. W końcu odcięłam ten brzydki liść. Chyba całkiem pójdzie na straty. Szkoda. :sad:


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Basienka Października 17, 2011, 07:07:52
Współczuje ci justine bo najpierw czekamy niecierpliwie na swoją hoię,a potem okazuje się że ona ginie nie z naszej winy.U mnie już 3 takie padły też ratowałam jak tylko się dało tak jak ty i nie dało rady smutne.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: malenstwo38 Października 17, 2011, 08:24:59
Iwonko chyba poparzyło ją słońce.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: raflezja Października 17, 2011, 09:25:23
To by było najlepsze rozwiązanie Bogusiu :D.
Nie mogę tego wykluczyć. Dzięki za sugestię.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: malenstwo38 Października 17, 2011, 12:32:05
Porobiły jej się strupki. Myślę, że z tego wyjdzie, tylko trzeba ją postawić w miejscu gdzie nie dojdzie jej słońce i będzie mieć troszkę chłodniej.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: kiczulka Października 19, 2011, 20:09:54
Z mojej calicyny został kikutek. Liście pożółkły, poplamiały i odpadły. Kikutka nie mam motywacji ratować.  :(


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Al_Inka Października 19, 2011, 20:14:52
Kikutek zawsze może w miejscu straconych liści wypuścić nowe przyrosty. Więc ratuj ten kikutek  8)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: raflezja Października 19, 2011, 20:21:28
Eee tam, idź Aniu do Idy.  :lol:


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: PEla Października 19, 2011, 20:29:29
Albo do mnie.  :)

Iwona, słońce mogło operować tak absolutnie i dokładnie z góry na elipticę?


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: raflezja Października 19, 2011, 20:36:09
Elu!
Osobiście raczej oparzenie słoneczne do mnie nie przemawia, zwłaszcza, że uszkodzenia miękiszu są widoczne od spodniej strony liścia.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Października 19, 2011, 20:58:20
Iwona, rozumiem, że te plamy są na nowych liściach ? Takich co wyrosły u ciebie ?


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: raflezja Października 19, 2011, 21:05:55
Tak Jolu, na młodych liściach, które urosły u mnie.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Października 19, 2011, 21:07:23
Prysnęłaś jakim antygrzybem ?


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: raflezja Października 19, 2011, 22:05:03
Previcurem prysnęłam i podlałam, jak również czymś na szkodniki, gdyby to były one.
Jak na razie nie ma nowych plam ale liści też  :-).


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: PEla Października 21, 2011, 10:03:59
Wierzchnia strona listka wskazywałaby na grzybek, spodnia na szkodnika. Jednak wg mnie najprędzej zmiany grzybowe. Temperatury/wilgotności itp. spowodowały, że grzybek się rozwinął. :?: Jeśli importowy, mimo oprysków, odizolowałabym na jakiś czas.
A może jest(też) problem z brakiem składnika w pokarmie/podłożu?
Z makroelementów , niedobór K może powodować pojawianie się dziur w blaszce liściowej, ale także spowolnienie wzrostu roślin i żółknięcie liści. Z mikroelementów niedobór Fe i Mn.  :-?


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: goska28 Października 21, 2011, 18:41:38
Czy żółkniecie liści u multiflory na jesień to normalne??


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Basienka Października 21, 2011, 18:56:02
Nie mam multiflory ale żółknięcie liści nie jest normalne.Czytałam na forum że jak żółkną duże to że przelane a jak młode żółkną to za sucho,u mnie to się sprawdza.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: abby76 Października 26, 2011, 13:54:14
Kupiłam dzisiaj Asachi Sl w sklepie ogrodniczym.Jak myślićie czy dla sfatygowanej(po ataku wełnowców) się nadaje,w formie oprysku?. :-? :eek:


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: koki Października 26, 2011, 14:52:26
Nie wiem, czy to dobry pomysł stymulować wzrost na zimę  :-?


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: abby76 Października 26, 2011, 15:03:58
Spróbuję na najmniejszym, ukorzenionym kawałku,resztę zostawię w spokoju.Czy ktoś wogóle stosował ten preparat na hojach,jeśli tak to jakie są efekty?.Nie wiem czego mam sie sposziewać. :eek:


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: cymric Października 26, 2011, 15:05:03
Cześć ludzi pryska na zimę.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: abby76 Października 26, 2011, 15:35:15
To i ja spryskam,a potem dam znać jakie są efekty. :).Myślę,że jeśli nie pomoże to i też nie zaszkodzi.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: raflezja Października 26, 2011, 20:45:29
Ja robię opryski, ale raczej tym z importu, które są po przejściach.
Ale naprawdę nie wiem czy to coś daje  :-).


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: koki Października 27, 2011, 07:11:07
Wydaje mi się ,że daje, w sezonie dwa razy zgrzeszyłam. Pamiętam jednak calycinę Kerstin /z wątku ,który sfrustrowana usunęła/ po psikaniu zimą . Jestem wyleczona z zimowych dopalaczy.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: lemonka Października 29, 2011, 16:47:34
A co z ta calyciną się stało?


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: koki Października 30, 2011, 08:28:57
Jak pamiętam, bo to dawno było...zaczęła puszczać się w pędy, nie wyrabiała siłą na produkcje liści.Nie pamiętam czy finalnie w ogóle przeżyła, ale Krysia ją reanimowała poprzez sadzonki.
Ja się wówczas wyleczyłam z zimowego popędzania natury.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: lemonka Października 31, 2011, 08:55:01
Dzięki. Ja stosowałam Asahi wiosną i szczerze mówiąc nie widziałam żadnych efektów. Jedne rośliny rosły dość ładnie jak zawsze a inne bardzo słabo jak zawsze ;)  Może miałam jakieś oszukane?


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: izabelka36 Listopada 04, 2011, 00:26:22
Proszę o pomoc
Dziś zauważyłam że w moich sadzonkach są jakieś robale takie mikro i szybko popierdzielające.Wcześniej zauważyłam maleńkie fruwające muszki.Sadzonki trzymam w akwarium,niektóre w ziemi ,a niektore w seramisie ,w przezroczystych kubeczkach.Ładnie puszczają korzenie ale co z tego jak coś w nich szubruje.Co to może być i co mam z tym zrobić.Nie chcę stracić niedawno zakupionych hojek:(


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Listopada 04, 2011, 00:28:04
To pewnie ziemiórki. Spróbuj przez wyszukiwarkę, w wielu miejscach jest o nich mowa.
Wielkich szkód nie robią, ale wkurzają.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: izabelka36 Listopada 04, 2011, 00:34:10
Dziękuję za szybką odpowiedz :)Już się biorę za szukanie


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: malenstwo38 Listopada 04, 2011, 12:35:17
Mogą to też być wciornastki.  :-x Możesz je opisać?


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: izabelka36 Listopada 04, 2011, 13:30:32
To są białe milimetrowe bardzo zwinne paskudy,poruszaja sie dosyć szybko...
Widać je tylko w ziemi,są też małe fruwające muszki,a na ścianie koło akwarium widziałam dwie większe muszyska z białymi skrzydłami .Załatwiłam je lakierem do włosów.
Zastanawiam się czy w seramisie tez mogą być?


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: ciocia_mlotek Listopada 04, 2011, 13:37:01
Czyli ziemiórki :) No może skoczkonogi w podłożu a muszki  inna bajka. Generalnie raczej ci nie skrzywdzą rośliny.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: izabelka36 Listopada 04, 2011, 13:40:33
To jeszcze są jakieś skoczkonogie gady??
w seramisie też mogą siedzieć?jak narazie nic nie zauważyłam


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: ciocia_mlotek Listopada 04, 2011, 13:49:38
Pewnie mogą, nie wiem. Ale one poza wkurzaniem nic nie robią. Można je potopić.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: malenstwo38 Listopada 04, 2011, 14:15:31
Za to chętnie przenoszą się na inne rośliny i będziesz mieć całą hodowlę. Ja bym usunęła podłoże, delikatnie wymyła korzenie i dała do nowego podłoża.
Na ziemiórki zaś najlepszy jest Namolt, działa na owada nie szkodząc roślinie. Jeśli jest ich jeszcze mało (mówię o ziemiórkach) bardzo dobre są tabliczki lepowe. Wyłapią stare i będzie czysto. :)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: ciocia_mlotek Listopada 04, 2011, 14:19:53
Ale po co stresować roślinę, jej korzenie bez potrzeby? Jeśli w domu jest ciepło to można tałatajstwo potopić bez konieczności inwazyjnej metody grzebania w korzeniach.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: malenstwo38 Listopada 04, 2011, 15:17:29
Ja wymieniałam podłoże, pomogło a hoya chętniej zaczęła rosnąć. U mnie poskutkowało.
Jak hoya ma za podłoże tylko seramis można próbować zalać i odlewać nadmiar wody. 


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: ciocia_mlotek Listopada 04, 2011, 15:30:38
Słuchaj jasne, że można i tak. Z tym, że uważam, że nie ma takiej potrzeby. Prawdą jest, że większość roślin nie lubi i często źle znosi przesadzani i manewry przy korzeniach. A przecież są skuteczne i nieszkodliwe środki chemiczne, które wymieniałaś wyżej. A topić można spokojnie w ziemi. Pod warunkiem, że masz pewność, że podłoże szybko przeschnie i że nie będzie efektu "zimnych nóg"
Dla mnie gmeranie w ziemi jest zawsze wyjściem ostatecznym, jeśli inne metody zawodzą.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Listopada 04, 2011, 19:09:15
Gmeranie w ziemi miewa też skutki zbawienne :P, ale zgadzam się, że teraz lepiej to sobie odpuścić.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: ciocia_mlotek Listopada 04, 2011, 19:19:23
No miewa fakt :P Ale dla mnie zawsze pozostanie ostatecznością.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: izabelka36 Listopada 04, 2011, 20:48:27
Po napisaniu  ostatniego posta poszłam i wymieniłam podłoża.korzenie opłukałam...
Nie mam pojęcia jakie są tu w Irlandii chemikalia na robactwa,pewnie nie znajdę tu Namolot


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: cymric Listopada 04, 2011, 21:26:13
Bo to miał być Namolt i jak najbardziej w Polsce dostępny.  :-) Jak będziesz zmieniać podłoże i płukać korzenie z powodu każdego robaka, to uwierz w sezonie zaliczysz ze 4 płukanki - jak nie ziemiórki to skoczogonki, wełnowce korzeniowe, itp,itd.... Bez sensu, na pewno wtedy nic nie urośnie. Za miesiąc znów będą i co wtedy ? Przy dużej kolekcji trzeba zaprzyjażnić się niestety ze środkami ochrony roślin.  :)
Pomijam już fakt pory roku, to straszny szok dla korzeni, obawiam się, że zgniją...  :? Nie podlewałabym jej zanim korzenie się nie 'rozlokują' na nowo.

Edit a...ty 'zagramanicą' ale i tak dostępność do preparatów identyczna...


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: ciocia_mlotek Listopada 04, 2011, 21:31:44
Izabelko - wpisujesz na ebay insecticide i masz :) Do podlewania, do oprysków jak leci. Ja wszystko zabijałam skutecznie preparatem "bug clear" - w każdym ogrodniczym znajdziesz. Występuje w formie spryskiwacza i pałeczek doglebowych. To jest systemik (krąży potem w sokach rośliny jakiś czas) więc daje długotrwałą (2-3miesiące) ochronę. W tym roku zaliczyłam dokładnie 1 (słownie jedną) sztukę wełnowca na roślinach.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: izabelka36 Listopada 04, 2011, 22:07:41
Ale ze mnie jełop pospolity!Ja może z 15min trzymałam sadzonki we wodzie żeby potopić te ziemiorki ,jejku mam nadzieję że nie zgniją korzonki...Widziałam w ogrodniczym bug clear,a taką pałeczkę doglebową można zastosować sadzonce?


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: ciocia_mlotek Listopada 04, 2011, 22:09:41
Ja stosuję spokojnie. A topić można w doniczce - zanurzasz w misce z wodą na 10-15minut a potem dajesz odciekać. Z tym, że ten manewr to TYLKO jak jest w miarę ciepło a podłoże ma szanse szybko przeschnąć. Jeśli zimno to można w ten sposób zabić roślinę przez zalanie.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: izabelka36 Listopada 04, 2011, 22:15:41
Można podsuszyć  na kaloryferze na jakieś podkładce
Jak przesadzałam to jeszscze na dno sypłam po troche kawy


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: abby76 Listopada 05, 2011, 13:51:36
Czy bardzo dużą hoję carnose podlewać 2 razy w tygodniu czy wystarczy raz?.Mam wrażenie,że za mało ją podlewam i nie rozwija pąków.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: ciocia_mlotek Listopada 05, 2011, 13:56:41
Podlewaj w zależności od tempa przesychania podłoża i temperatury a nie w określonych odstępach czasu. To, że nie rozkwita raczej ma więcej wspólnego ze światłem. O tej porze roku coraz go mniej.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: abby76 Listopada 05, 2011, 14:46:01
Teraz wiem co robiłam nie tak.Dziękuję!


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Kerstin2309 Marca 08, 2012, 12:05:16
Nie jestem pewna, ale chyba moją Lisę zaatakowało jakie grzybisko. Pojawiły się na łodydze czarne zabarwienia i się rozchodzą dalej. Na liściach nie znalazłam żadnych intruzów i są zdrowe, jednak 3 wcześniejsze listki zżółkły i odpadły. Korzenie są w dobrym stanie i także tam nic nie znalazłam. Co może dolegać mojej hojce i jak jej pomóc? Czy te odpadnięte listki mogą być efektem najpierw przesuszenia, a potem przelania jej? Dodam, że podłoże w której rosła Lisa, było raczej wolno schnące. A to fotki:

(http://i44.tinypic.com/2wrm96v.jpg)

(http://i44.tinypic.com/33eq15f.jpg)

(http://i44.tinypic.com/2cehuaa.jpg)

(http://i40.tinypic.com/2cwrl39.jpg)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: Majoki Marca 08, 2012, 22:01:55
Krysiu, miałam podobne zjawisko. Stożki wzrostu zaatakowała (prawdopodobnie) pleśń, łodyga jakby obsypana mąką i liście zmieniające się od nasady. Musiałam odciąć stożki (liście i tak odpadały) i przestałam podlewać całkowicie. Może być od wilgoci i zbyt niskiej temperatury. Doniczkę postawiłam na mokrych kamykach aby trochę wilgoci pobierała dołem ale nie zalanych wodą. Wypuściły nowe łodygi z uśpionych oczek. Nadal rośnie, ma już kilka par liści a ja nadal nie podlewam ziemi , trwa to ponad dwa miesiące.
Dostrzegłam w korzeniach same nerwy, musiała być zalana i zimno.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: lemonka Marca 09, 2012, 10:04:58
Co to znaczy "same nerwy w korzeniach"?


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: boswell Marca 09, 2012, 10:17:17
Sam ten środeczek a zewnętrzna warstwa odpadnięta...


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: lemonka Marca 09, 2012, 15:37:40
Dzięki. Czyli widać tylko białe niteczki a powinny być grubsze, tak?


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: JeyDee Marca 09, 2012, 15:51:19
Zdrowy korzeń możesz złamać/urwać w całości.
Jak weźmiesz w palce zgniły, to część ci się rozmaże i zostanie taka cienka nitka.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: lemonka Marca 09, 2012, 21:25:52
To już rozumiem :) Dziękuję :)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: mańka Kwietnia 20, 2012, 09:32:57
Może wy mi kochani doradzicie. mam kilka młodych hojek, które gdy tylko wypuszczą maleńki pędzik za chwilę go zasuszają. Co może być przyczyną takiego stanu rzeczy?
Napisze jeszcze, że spryskuję je 2 razy w tygodniu. Roślinki siedzą w ziemi kwiatowej wymieszanej z tą dla storczyków, pasożytów żadnych nie widzę.
Wsadziłam je w tej chwili po folię może to im pomoże.


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: tellerka Kwietnia 20, 2012, 09:47:38
Zapewne za sucho lub  za mokro....
A może dajesz im za bardzo wyschnąć miedzy podlewaniami albo non stop stoją w mokrej ziemi? :-?

W małych doniczkach najtrudniej utrzymać równomierną wilgotność 8)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: mańka Kwietnia 20, 2012, 10:05:36
I właśnie też mi się tak wydawało. Trudno tak wycelować z tą wodą. :x Raz żeby nie przelać raz żeby nie przesuszyć i wychodzi co wychodzi. Z czasem może nabiorę wprawy. :-?
A czy te worki na głowach mogą im pomóc?


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: tellerka Kwietnia 20, 2012, 11:20:42
Tak, bo ograniczają parowanie.
Ale musisz wietrzyć...
No i zaprzestać spryskiwania - bo mokro pod workiem to 90% pewności grzybów

Myślę, że jak spryskujesz to niespecjalnie ten worek potrzebny.

Jeżeli uważasz że za mało podlewasz, to wstaw doniczki do osłonek - zawsze trochę wody zostanie ...


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: mańka Kwietnia 20, 2012, 11:33:36
Od kiedy sa pod workiem nie spryskiwałam. Pomysł z osłonką wykorzystam.  :-)
Wietrzenie też im robię codziennie.
Ślicznie dziękuję za tak dokładne iinstrukcje. mam nadzieję, że wreszcie moje hojki zaczną się puszczać. A jeśli nie będę szukać dalej. (http://www.sirmi.ic.cz/smajl/20.gif)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: agutek Maja 18, 2012, 10:20:02
Mam pytanie - zauważyłam na moich hojach ( publicalyx splash i jedna z australisek lisa ), że dorosłe liście są dużo mniejsze, wręcz karłowate, niż wcześniej - nie dorastają do swojej wielkości. Czego to przyczyna i jak zaradzić? Pomocy!


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: tellerka Maja 18, 2012, 10:30:46
Sprawdź szkodniki dokładnie. Welnowiec albo przędziorek uszkadzają mlode, tworzące się liście.
Może jest coś innego, czym mogłaś uszkodzić pędy? Nie wkręcały się gdzieś? :-?

Chyba że liście są normalne ale mniejsze.. to w grę wchodzi oświetlenie albo podłoże 8)
Nie przenawoziłas ich? :-?


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: agutek Maja 18, 2012, 10:51:15
Stoją obydwie na południowym oknie. Raczej nie przenawoziłam - używam nawozu z dżdżownic. W podłożu publicalyx ostatnio znalazłam jakieś grzyby - ale takie duże, jak z lasu ;) Ok 2-3cm wysokości, chude żółte pałeczki - takie hatifnaty z Muminków. ;)


Tytuł: Odp: Moja hoja choruje cz 9
Wiadomość wysłana przez: tellerka Maja 18, 2012, 11:54:59
Moim zdaniem to oznacza, że podłoże stalo się kwaśniejsze albo/i przelewasz rośliny.

Same grzyby (pewnie to jest Leucocoprinus birnbaumii - czubnik cytrynowy) nie szkodzą, ale ja osobiście też ich nie lubię. Środki grzybobójcze powinny pomóc, możesz podłoże spryskać Topsinem choćby.

Część 10 (http://www.floraforum.eu/floraforum/index.php?topic=39741.msg749992#msg749992)